Co dla szkoły w Burkina?

Wszystko o podróżowaniu przez kontynent
lbt
Posty: 11
Rejestracja: 17 sty 2013, 12:36
Jesteś robotem?: Nie
Kontakt:

Co dla szkoły w Burkina?

Post autor: lbt » 28 sty 2013, 11:49

Hej,
Jedziemy do Burkina i zamierzamy odwiedzić znajomego, który uczy w szkole w malym miasteczku na wolontariacie. Zastanawiamy się, co moglibyśmy wziąć dla szkoły, dla dzieci. Macie jakieś pomysły? Robiliście coś podobnego kiedyś? Ze znajomym trudno nam się kontaktować, więc pytam tu.
Druga rzecz, co wziąć dla ewentualnych hostów z CouchSurfingu?
Dzięki!
Bartek

Awatar użytkownika
anthem
Posty: 63
Rejestracja: 18 sty 2012, 00:26
Jesteś robotem?: Nie
Kontakt:

Re: Co dla szkoły w Burkina?

Post autor: anthem » 28 sty 2013, 20:02

Skoro jedziesz do znajomego, który uczy w szkole w Burkina, to nie lepiej jego bezpośrednio zapytać?
Ja nie wiem co możesz wziąć. Może książkę Brzechwy Murzynek Bambo w Afryce mieszka - niech się uczą polskiego!
Dla hostów z CS najlepiej wziąć pieniądze. Niestety mam takie smutne doświadczenia z Afryki, że 90% liczy na profity, dlatego obecnie w Etiopi juz z CS nie korzystam, bo wolę zapłacić za hotel niż być naciągany a to na wycieczki a to na wyjście do drogich klubów etc. Dziękuję serdecznie za taki "darmowy" CS.
Ale oni są bardzo chętni, nawet często sami piszą jak widzą że się zalogowałeś!
A oto fragment maila do mnie od pewnego Japończyka z CS który mieszkał w Łaga:


About CS
Finally, my host asked me money like what you told me.
I'll carefully use CS in Africa from now on.
I wanna talk with you about travel and CS someday
i can somehow believe a host who woks as a teacher, but a host of student is not good.
yeah, i've read it already. that's too bad & i was sad because they used couchsurfing as a way to get money.
jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana

Mokwin
Posty: 89
Rejestracja: 14 lip 2009, 09:46
Jesteś robotem?: Nie

Re: Co dla szkoły w Burkina?

Post autor: Mokwin » 29 sty 2013, 21:39

Świetna jest książka Jacka Łapota o Dogonach /polecam/, a tam wspomnienie o potkaniu w szkole, która błyskawicznie przedstawiła zapotrzebowanie: 506 gumek, ...itd.
Ale żarty na bok. Te szkoły rzeczywiście są słabe, i mimo, że jestem przeciwnikiem uczenia życia za darmo, to nie widzę sposobu na przełamanie niemożności.
Te banalne kredki i zeszyty rzeczywiście się przydają, choć może to wyglądać poniżająco. Jednak najbardziej chyba brakuje im kontaktu ze światem, konfrontacji wiedzy czy choćby ich francuskiego.
Nie wiem czy to jest pomysł, ale mamy z moją S. dwa:
Kiedyś byliśmy w takiej szkole z naszymi dziećmi, i na koniec zdecydowaliśmy się im dać flamastry /naszych dzieci/. Dosłownie kilka.
Bardzo się ucieszyli /dyrektor i nauczycielka/ mówiąc, że to świetne na nagrody. Więc może jakieś nierozpuszczające się kredki /raczej nie flamastry/.
W Ouaga jest w centrum księgarnia. Książki o seksie i historii Afryki tego oszołoma Dioufa pieruńsko drogie, ale są też tanie komiksy o korupcji, chorobach i tego typu edukacyjne i prostym francuskim napisane teksty. Może coś takiego do szkolnej biblioteki?
Edit: nie Dioufa tylko Diopa!
Ostatnio zmieniony 30 sty 2013, 10:36 przez Mokwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
anthem
Posty: 63
Rejestracja: 18 sty 2012, 00:26
Jesteś robotem?: Nie
Kontakt:

Re: Co dla szkoły w Burkina?

Post autor: anthem » 30 sty 2013, 06:47

MOKWIN - świetnie ująłeś ten problem!
Ja nie wiem czy sens jest go rozwijać.
Napiszę tylko swoje spostrzeżenie o kilka spraw.
Afrykanie, są mało kreatywni, mają jakiś dziwny upór przed zmianą. Jak ich uczyłem podstawowych rzeczy, jak po prostu coś zrobić szybciej, lepiej, na drugi dzień wracali do swojego starego wyuczonego przez praprababki sposobu.
W Afryce jest wszystko co chcesz oprócz kreatywności i otwarcia na nowe rzeczy.
Z małym wyjątkiem, rzeczy zbyteczne do funkcjonowania czyli tv, komórki - na bardzo podatny grunt trafiają, szkoda, że nie jest tak z innymi ideami :)

Mokwin ślicznie napisał o kontakcie z zachodem.
Ja w ogóle mam taką ideę, że przecież można by ich było w ramach jakiś ONZ pomocy przywozić do EU i pokazywać jak funkcjonuje się na tym ich wymarzonym zachodzie. Mogliby np pozbierać jabłka, które we Francji w wielu sadach gniją bo nie zostały zakontraktowane. Mogliby pozbierać i do Afryki zawieźć, zwłaszcza, że w Łaga 1 jabłko to majątek - 200 CFA!

Tak, to bardzo ważne, ten kontakt, ale z drugiej strony oni chcą się uczyć i zmieniać.
Tak, dostać kredki, zeszyty, długopisy, no ale co więcej... do końca życia będą wyciągać ręce po jałmużne.
Nie uważam że przywiezienie flamastrów, czy gumek jest dla nich upokarzające, niemniej co to właściwie daje?
To tak jakby mieć 100 osób chorych a przywieźć leków dla 5 i rozdzielić równo po wszystkich.
Zjedzą lek poczują się lepiej przez jeden dzień, ale na następny będą znów wszyscy chorzy.
Taki flamaster to tylko osłodzenie jednego dnia, po którym przyjdą następne szare...

Och pełno w tej Afryce przeróżnych "misjonarzy", którzy chcieliby żeby Afryka była jak Zachód, żeby była demokracja*, żeby to i żeby tamto, a i żeby dzieci nie pracowały. I usilnie starają się model zachodni przenieść do Afryki, tylko czy oni tego naprawdę chcą, czy są przygotowani mentalnie na chodzenie do biur, niezatrudniania dzieci etc
Poza tym czy to, że np w UE mamy kredki, flamastry i książki oraz pełne półki w supermarketach - to czy jesteśmy od tego szczęśliwsi?
Czy W EU dzieci są szczęśliwe, nie ma dzieci w domach dziecka i na ulicy?
Dużo bieluchów lamentuje, że ta Afryka taka okrutna, że dzieci na ulicy i są seksualnie wykorzystywane, tak jakby ten problem w ogóle nie istniał w UE! Otóż w UE też b wiele patologi i patologicznych rodzin. Szkoda tylko, że żaden dziennikarz czy naukowiec nie zbada skali problemu. Może by się nawet okazało że w dzikiej Afryce skala problemu niższa. Kto wie.

Jak zauważyłem w Afryce dzieci bardzo chętnie pracują, nie traktują tego jako kuriozum tylko normalną kolej rzeczy. W Afryce średnia wieku jest poniżej 50 lat, a nie ponad 70 jak w UE nie mają też diabelskiego wynalazku ZUS - nie zapominajmy o tym. Afrykanie dojrzewają wcześniej!
Nie wiem czy powinniśmy w to w ogóle ingerować. Każdy sobie żyje jak potrafi.
Czy w ogóle mamy prawo w czyjeś życie ingerować.
Pięknie o tym powiedziała Pawlikowska, więc nie będę się powtarzał, i tylko wkleję tu link do wywiadu:
http://zwierciadlo.pl/2011/kultura-wywi ... arta-dusza
Przy okazji polecam wszystkim, którzy chcą pomagać, film "DOGVILLE" - świetne ujęcie tego co powyżej.

* O demokracji dość ostro wyraził się pewien murzyn w barze mówiąc do mnie wprost: demokracja to jest dobra na zachodzie a nie w Afryce! Zapewne większość woli króla lub silnego przywódce typu Kaddafi - i nic nie poradzisz. Taka mentalność
jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana

lbt
Posty: 11
Rejestracja: 17 sty 2013, 12:36
Jesteś robotem?: Nie
Kontakt:

Re: Co dla szkoły w Burkina?

Post autor: lbt » 30 sty 2013, 20:30

Utwierdziliście mnie we wszystkich za i przeciw :)
Ze znajomym z Burkiny mamy słaby kontakt, bo kiepsko u niego z Internetem, stąd to pytanie tutaj.
Wymyśliłem jeszcze jedną rzecz: jakąś mapę do powieszenia na ścianę, czy coś podobnego, co by mogło się w szkole przydać, a faktycznie nie było by czymś po co można później "wyciągać ręce".
Zobaczymy na miejscu jak sytuacja wygląda i wtedy zdecydujemy co zrobić.

Dzięki za wszystkie odpowiedzi i pomoc! Dam znać po powrocie, za jakieś 3 tygodnie.

Awatar użytkownika
anthem
Posty: 63
Rejestracja: 18 sty 2012, 00:26
Jesteś robotem?: Nie
Kontakt:

Re: Co dla szkoły w Burkina?

Post autor: anthem » 31 sty 2013, 05:13

lbt pisze: Wymyśliłem jeszcze jedną rzecz: jakąś mapę do powieszenia na ścianę, czy coś podobnego, co by mogło się w szkole przydać, a faktycznie nie było by czymś po co można później "wyciągać ręce".
Dokładnie, taka mapa będzie służyć dłużej niż wypisany w krótkim czasie długopis czy flamaster.
Może jakieś tablice - pomoce naukowe do różnych przedmiotów?
jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana

ODPOWIEDZ