Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Książek: 26; szukaj: sudan
<<< strona 2 z 6 >>>

Pustynna miłość

(Mauretania, Mali, Niger, Czad, Sudan, Egipt)
Ranking: ***
Autor: Asher Michael
Język: polski
Okładka

Przez Afrykę podróżowano już na wiele sposobów i trudno dzisiaj trafić na ślad czegoś odkrywczego (nie uwzględniam tutaj podróży typu „hulajnogą przez Afrykę”). Raz na jakiś czas z morza banału wyłania się coś rzeczywiście wyjątkowego. Podróż na wielbłądach przez całą Saharę z zachodu na wschód jest takim wyjątkiem.
Michael Asher obycie z wielbłądami i życiem nomady zdobywał w Sudanie. Tutaj zrodziła się jego fascynacja pustynią, tutaj powstał pomysł podróży i tutaj spotkał kobietę, z którą wybrał się w tą podróż.
Wyprawa rozpoczyna się w roku 1986 w Mauretanii. Szlak przez Saharę wiedzie przez Szinkit (Chinguetti), Timbuktu, Agadez, Bilmę, Nguigmi, Ati, Al-Faszir, Dongolę by po dwustu siedemdziesięciu jeden dniach zakończyć się w Asuanie. Książka opisuje tą podróż - żmudne pokonywanie kolejnych etapów, różne oblicza pustyni, zwyczaje zamieszkujących ją ludzi, sylwetki przewodników oraz walkę z samym sobą.
Autor wyraźnie idealizuje pustynne życie a wybrany przez niego sposób podróżowania uważa za jedynie właściwy. Monopol sposobu podróży nieco drażni. Po lekturze fragmentów „Pustynnej miłości”, w których autor opisuje spotkania z innymi turystami, można dojść do wniosku, że jego zdaniem lepiej siedzieć w domu i oglądać telewizor, niż pojechać na wycieczkę inną niż pieszą. Moim zdaniem Asher dopuścił się grzechu zarozumiałości.
Delikatny przytyk należy się również polskiemu tłumaczeniu książki, autorstwa Joanny Pierzchały. O ile nazwa Szinkit jest poprawna (choć wielbłąda z rzędem temu, kto zgadnie za pierwszym razem, jakie to miasto) to już ukijja i Mejk moim zdaniem takie nie są - ukijja to nazwa waluty Mauretanii a Mejk jest spolszczeniem angielskiego imienia Mike.
Zawiłości językowe ani zadarty do góry nos autora nie przeszkadzają jednak zbytnio w lekturze. To dobra, nietuzinkowa książka o pustyni.


Systemy polityczne „czarnej” Afryki

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Chodak Szymon
Język: polski
Okładka

Początek lat 60-tych ubiegłego stulecia to czas, w którym Afryka budziła się z kolonializmu. Ponad połowa afrykańskich krajów uzyskała już niepodległość, pozostałe śmiało spoglądały w stronę wolności. Był to bez wątpienia jeden z ciekawszych okresów w historii Afryki. Właśnie w tych latach Szymon Chodak napisał tą książkę. Podjął się w niej analizy systemów politycznych Afryki, zastanawiając się nad kierunkami politycznymi, jakie obiorą młode afrykańskie państwa. Zgodnie z tytułem, z zakresu geograficznego książki wyłączone są kraje Afryki północnej, jak również Sudan i Etiopia.
Będąc wykładowcą Uniwersytetu Warszawskiego, autor oparł książkę o prowadzone przez siebie wykłady. Praca jest akademicko usystematyzowana, z obszernymi sekcjami definicji różnych systemów, ich klasyfikacji i teorii. Fragmenty poświęcone tym zagadnieniom (a jest ich sporo) przesiąknięte są marksizmem, co może dzisiaj przeszkadzać. Zasadniczą treść książki Szymon Chodak podzielił na trzy części: rodzime systemy polityczne, kolonializm oraz systemy kształtujące się podczas ruchów narodowowyzwoleńczych.
Pierwsze rozdziały książki są najlepsze, jak również najbardziej aktualne. Autor opisuje w nich tradycyjne systemy władzy, które w różnym stopniu przetrwały do naszych czasów. Niezłe są również rozdziały o systemach kolonialnych - brytyjskim, francuskim, belgijskim i portugalskim, niestety zarówno te, jak i poprzednie rozdziały nie są nazbyt odkrywcze i chyba lepiej przedstawione w innych książkach. Rozdziały ostatnie, opisujące zmiany na styku kolonializmu, tradycji i niepodległości oceniam najsłabiej - przyznaję, że nie przetrwałem szeregu teorii zmian, kapitulując tuż przed końcem książki.


Witajcie powracające widma

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Efoui Kossi
Język: polski
Okładka

Książka togijskiego autora opowiada o wojnie, a właściwie o żniwie wojny, gdy kurz walk już opadł a na polu bitwy zostają zwykli ludzie. Akcja książki rozgrywa się w fikcyjnym afrykańskim kraju, w którym Efoui umieścił magnes zła, przyciągający wszystkie okrucieństwa wojny. Przez miszmasz nawiązań najczęściej przebijają sie porównania do ludobójstwa w Rwandzie oraz wojny domowej w Sudanie (akcja powieści toczy się w kraju podzielonym na Glorię Północną i Południową). W tej niemal apokaliptycznej scenerii (bo choć wojna właśnie się skończyła, autor nie przewidział miejsca na nawet śladową ilość optymizmu) błąka się bohater - „powracające widmo” - który poszukuje przyjaciela.
Pomimo sympatii, jaką darzę afrykańskich autorów, czytając „Witajcie, powracające widma” z trudem dotarłem do ostatniej strony powieści. Przefaszerowanie złem przekracza moim zdaniem granice dobrego smaku, dając efekt odwrotny do zamierzonego. Zło staje się trywialne, cliché.
Dodając goryczy trzeba dodać, że książka zmusza do myślenia - autor (lub tłumacz) napisał (lub przetłumaczył) ją w sposób wymuszający na czytelniku szukanie w zdaniach i akapitach ich znaczenia. Być może grona krytyków uznają to za cechę godną złotej statuetki, jak dla mnie jest to jednak zbędny zamęt.


Afryka Trek - od Przylądka Dobrej Nadziei do Kilimandżaro

(Republika Południowej Afryki, Lesotho, Zimbabwe, Mozambik, Malawi, Tanzania)
Ranking: **
Autor: Poussin Alexandre
Język: polski
Okładka

Afryka Trek to projekt przejścia Afryki śladem pierwszych homo sapiens, którzy rozprzestrzenili się rzekomo z Afryki na cały świat dziesiątki tysięcy lat temu. Alexandre Poussin wraz z żoną postanawiają przejść Afrykę z Kapsztadu do Jeziora Tyberiadzkiego pokonując szlak naszych przodków wyłącznie na piechotę. Książka jest dziennikiem pierwszej połowy tej podróży.
Autor (choć na okładce autorstwo przypisane jest również Soni Poussin, książkę napisał w całości Alexandre) przedstawia Afrykę poprzez spotkanie z drugim człowiekiem, przypadkowym, wskazanym przez los gospodarzem, który gości podróżników u siebie. Afryka Trek ma formę dziennika, w którym poznajemy spotkanych ludzi i bohaterskie trudy wędrówki (cytat z okładki: „...nieustannie zmagając się z bezlitosnym słońcem, atakami dzikich zwierząt...”). Niestety, spod reporterskiej tkanki wyłazi co kilka stron autokreacja bohatera, który zaczyna podziwiać sam siebie.
Wspomniana wyżej forma nie sprawdziła się, w połowie książki zaczyna trochę wiać nudą. Zapowiedziane na okładce przygody jakoś nie porywają a codzienne rozmowy ze spotkanymi ludźmi nie wnoszą niczego nowego, wszyscy na coś zdają się narzekać. Wprowadza to monotonię, której można by być może uniknąć, gdyby skrócić książkę o połowę (a przecież jest jeszcze tom drugi - od Kilimandżaro do Jeziora Tyberiadzkiego).
Słowo krytyki należy się również tłumaczeniu. Czy naprawdę w języku polskim nie ma odpowiedników „charismatic show” czy „shocking” (podobne przykłady można mnożyć)?
Drugi tom książki opisuje wędrówkę przez Kenię, Etiopię, Sudan i Egipt - regiony moim zdaniem ciekawsze od tych z tomu pierwszego. Po lekturze tomu pierwszego, niezbyt chętnie sięgnę jednak po kontynuację.


Dinka Folktales

(Sudan Południowy)
Ranking: ***
Autor: Akol Jacob
Język: angielski
Okładka

Dinka to najliczniejsza grupa ludności zamieszkująca Sudan Południowy. Jacob J. Akol, z urodzenia Dinka, zebrał bajki i legendy, które słyszał w latach młodości, przekazywane w tej postaci z pokolenia na pokolenie. Książka zawiera kilkanaście bajek, opowiadających między innymi o tym, skąd Dinka mają bydło, opisujących historie, w których zacierają się granice pomiędzy światem zwierzą i ludzi, światem żywych i zmarłych. Zaskakująco, legendy Dinka przypominają podania ludowe z innych części Afryki (np. te przytoczone w „Opowieściach ludu Hausa” Niny Pawlak). Być może Afryka posiada wspólny korzeń, z którego wyrosły wierzenia wielu ludów, w różnych częściach kontynentu.
Przeciętny czytelnik może nie dostrzec wartości tego opracowania. Nie jest to jednak pozycja adresowana do przeciętnego odbiorcy.


^^^
<<< strona 2 z 6 >>>