Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj

Republika Południowej Afryki

Książek: 12
<<< strona 2 z 3 >>>

Żar

(Senegal, Zimbabwe, Mali, Ghana, Etiopia, Rwanda, Demokratyczna Republika Kongo, Uganda, Angola, Kenia, Sudan Południowy, Tanzania, Republika Południowej Afryki)
Ranking: ***
Autor: Rosiak Dariusz
Strony: 341
Język: polski
Okładka

Dariusz Rosiak, dziennikarz radiowej Trójki, przez pięć tygodni 2008 roku podróżował po Afryce w ramach projektu „Trójka przekracza granice”. Książka jest jednym z owoców tej podróży. Krótki tekst z tyłu okładki zachęca do poznania Afryki z dala od wydeptanych przez podróżników ścieżek, Afryki nie przystającej do nieprzychylnego wizerunku wykreowanego przez media. Czyżby więc byłaby to jedna z nielicznych książek nie epatująca grozą i przybliżającą Afrykę czytelnikowi taką, jak jest?
„Żar” w trzynastu odsłonach (każdy rozdział dotyczy innego kraju Afryki) przedstawia Afrykę poprzez spotkanie z człowiekiem, obserwacje i teksty oparte na innych źródłach. Informacje te są nieco zdawkowe, ubrane w formę krótkich, najwyżej kilkustronicowych tekstów. „Żar” to kolaż reportażu, wywiadu i felietonu.
Książkę czyta się świetnie. Niestety autorowi nie udało się uciec od powszechnie panującej barwy książek o tej tematyce - wbrew informacjom z okładki, Afryka przedstawiana przez Rosiaka jest raczej miejscem ponurym, tragicznym i bez przyszłości. W kilku miejscach autor wpadł również w pułapkę mitów, powielając powszechne, choć moim zdaniem nieprawdziwe poglądy (np. na stronie 194 przytacza taką opinię: „W Afryce nigdy nie należy okazywać gniewu ani zniecierpliwienia, bo takie zachowanie to najpewniejsza droga do utraty szacunku”).
Niezła książka, po której przeczytaniu warto się zastanowić, czy w istocie Afryka taka nie jest.


Ucieczka do Ghany

(Republika Południowej Afryki, Malawi, Tanzania)
Ranking: **
Autor: Hutchinson Alfred
Strony: 242
Język: polski
Okładka

Alfred Hutchinson był południowoafrykańskim działaczem Afrykańskiego Kongresu Narodowego ANC. Prześladowany przez system apartheidu, oskarżony o zdradę stanu zdecydował się na ucieczkę z ojczyzny.
Hutchinson rozpoczyna swą opowieść około roku 1957, gdy niemal wszyscy członkowie ANC, włączając Nelsona Mandelę, przebywali w areszcie w trakcie procesu. Przy okazji odzyskania wolności autor postanawia opuścić kraj, wyjechać do Ghany. Bez legalnych dokumentów, z niewielką sumą pieniędzy w kieszeni, Hutchinson jedzie na północ. Podróżuje w ciągłej obawie przed zdemaskowaniem i deportacją, przez Federację Rodezji i Niasy, Mozambik, Tanganikę. Spotyka ludzi, którzy podróżują tak jak on, ludzi wracających z pracy w kopalniach, emigrantów. Ciągła ucieczka, strach i związane z nimi emocji stanowią esencję „Ucieczki do Ghany” - z przekazywaniem tej atmosfery czytelnikom autor radzi sobie całkiem dobrze. Niestety, sama treść jest trochę nudnawa. Moim zdaniem zabrakło głębszej refleksji, być może spojrzenia na tą podróż trochę z boku. Sam opis przebytej drogi to za mało.


Chwila przed zmierzchem

(Egipt, Sudan, Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda, Tanzania, Zambia, Zimbabwe, Republika Południowej Afryki)
Ranking: ***
Autor: Kydryński Marcin
Strony: 204
Język: polski
Okładka

„Chwila przed zmierzchem” to książka, od której wszystko się zaczęło. Przedtem Afryka stanowiła dla mnie abstrakcyjny twór, miejsce, w którym nawet siebie nie wyobrażałem. Zbyt daleko, zbyt niebezpiecznie, poza realnym horyzontem.
Teraz, po przeszło dziesięciu latach przyszedł czas przeczytać ją raz jeszcze i skonfrontować z rzeczywistością. Kydryński opisuje podróż, którą wraz z Marcinem Mellerem i Olgą Stanisławską odbył w 1994 roku, wyruszając z Kairu na południe, na drugi kraniec Afryki - Przylądek Dobrej Nadziei w RPA. Spory kawałek tej trasy dane mi było zobaczyć na własne oczy i choć wiele lat nie upłynęło, Afryka w „Chwili przed zmierzchem” jest inna od tej, którą ja widziałem.
Kydryński rysuje obraz Afryki czarnymi barwami, prorokując rychłe wojny (Egipt ma być zalany fanatyzmem jak Algieria, wojna w Sudanie zaleje cały kraj, to samo w Etiopii i Erytrei a nieszczęśnicy, którym uda się przetrwać panafrykańską rzeź i tak umrą na AIDS). Spomiędzy stronic czyha śmierć (stąd też tytuł - „...nie ma jutra, śpieszcie się...”). I choć Afryka to nie reklama proszku do prania, w której wszystko się udaje a ludzie są tylko serdeczni, to naprawdę aż tak źle tam nie jest.
Mimo wszystko polecam. Choć autor nie może zdecydować się, czy naśladować Kapuścińskiego, czy po swojemu zdawać relację z podróży, to dobra książka.


Wojna Futbolowa

(Algieria, Angola, Demokratyczna Republika Kongo, Ghana, Nigeria, Republika Południowej Afryki, Tanzania)
Ranking: ****
Autor: Kapuściński Ryszard
Strony: 320
Język: polski
Okładka

Klasyk reportażu w wykonaniu Kapuścińskiego nie wymaga dodatkowych rekomendacji. „Wojna futbolowa” to zbiór korespondencji z Afryki, Ameryki Łacińskiej i republik południowego rubieża Związku Radzieckiego („Wojna Futbolowa” to tytuł jednej z nich, opowiadającej o wojnie Salwadoru z Hondurasem, wybuchłej po przegranym meczu piłki nożnej). Wśród zamieszczonych w książce reportaży znajdziemy między innymi „Hotel Metropol” (o mieszkańcach jednego z podłych hoteli Akry), „Będziemy pławić konie we krwi” (o Republice Południowej Afryki doby apartheidu) i „Płonące bariery” (o drodze na południu Nigerii, którą nikt żywy nie przejechał).
Kapuściński pisze z Afryki wyzwalającej się z kolonializmu, z pierwszej linii frontu zachodzących zmian. Jego bohaterem jest zwykły człowiek, jego ludzka postawa i doświadczenie. Poprzez ten pryzmat tłumaczy czytelnikowi ówczesną Afrykę. I robi to w sposób doskonały.


On Foot Through Africa

(Republika Południowej Afryki, Botswana, Zambia, Demokratyczna Republika Kongo, Republika Środkowoafrykańska, Kamerun, Nigeria, Niger, Burkina Faso, Mali, Senegal, Mauretania, Maroko)
Ranking: ***
Autor: Campbell Ffyona
Strony: 404
Język: angielski
Okładka

Podszedłem do tej książki sceptycznie. Przejście Afryki z południa na północ celem znalezienia się w Księdze Rekordów Guinness'a nie zapowiadało dużo więcej ponad sportowy wyczyn, kolejne wykorzystanie Afryki do osiągania swoich celów. Początek lektury zdawał się to potwierdzać. Okazało się, że autorka będzie szła przez kontynent w szortach i tenisówkach, wspierana przez jadący cały czas obok niej samochód (wynajęcie Land Rovera z dwoma kierowcami na rok kosztowało ją 25 tysięcy funtów). Im dalej jednak od pierwszej strony, tym bardziej miejsce wyczynu zajmowało doświadczenie Afryki i walka z przeciwnościami losu.
Ffyona Campbell wyruszyła z Kapsztadu w kwietniu 1991 roku. Kierując się na północ, poprzez Botswanę i Zambię wkroczyła do Konga, które właśnie ogarniał chaos związany z buntem żołnierzy Mobutu, co zmusiło ją do ewakuacji. Do Kisangani, gdzie poprzednio skończyła, wróciła po trzech miesiącach, by kontynuować przez Republikę Środkowoafrykańską i Afrykę Zachodnią do marokańskiego Tangieru. 16 088 km od punktu wyjścia. Przejście Afryki na piechotę, odliczając dwie przerwy na ewakuację, zajęło jej półtorej roku.
On Foot Through Africa nie jest dziennikiem podróży. Choć rozdziały opatrzone są datami jest to raczej zapis doświadczenia drogi. Drogi, za której przejście bardziej od pobicia rekordu należy się szacunek. Czapki z głów.


^^^
<<< strona 2 z 3 >>>