Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Książek: 269
<<< strona 1 z 54 >>>

Somalia - Unending Turmoil, Since 1975

(Somalia)
Ranking: **
Autor: Venter Al J.
Język: angielski
Okładka

Somalia jest wyjątkiem na skalę nie tylko Afryki, ale i całego kontynentu. O tym, jak się zwykło o tym kraju mówić, upadłym kraju nie wspominają już nawet mainstreamowe media, choć wydarzenia z tego zakątku Rogu Afryki nie ustępują dramaturgii innym. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego wydawałoby się jednolity pod niemal każdym względem naród od dziesięcioleci dzielą krwawe waśnie? Książka Al J. Ventera jest obietnicą odpowiedzi na te pytania.
Początek książki podsyca te obietnice, które niestety niebawem okazują się czcze. Dużo powtarzających się tez i znaków zapytania, powierzchowne teksty bez próby analizy przyczyn wypełniają kilka pierwszych rozdziałów. Brakuje nawet rzetelnego przedstawienia Somalii, jako takiej - nie znajdziemy tu prawie nic o etnicznych, religijnych, czy też klanowych podziałach Somalii.
Autor był w Somalii kilkukrotnie, przed i po 1993, o czym kilkukrotnie przypomina, stawiając innych autorów piszących o Somalii w swoim eksperckim cieniu. Niczego świeżego ten ekspertyzm jednak nie wnosi a spojrzenie na Somalię nie odbiega znacznie od kanapowego teleoglądacza. Biadolenie, jak to w Somalii jest źle, podobnej treści narzekania znajomego pilota z RPA, problemy z piractwem, bazy Al-Shabaab w Puntlandzie. Karuzela problemów i tylko Al-Shabaab przedstawiony jest jako dobrze zorganizowana, sprawnie działająca grupa. Niedaleko tej książce do tabloidu.


Brown waters of Africa

(Gwinea Bissau, Angola, Mozambik)
Ranking: **
Autor: Cann John P.
Język: angielski
Okładka

Atrakcyjna okładka i intrygujący tytuł nie zapowiada specjalistycznej lektury, adresowanej przede wszystkim do miłośników militariów i wojennego rzemiosła. Czym są właściwie brown waters? Eksperci odgadną to od razu - brown waters (w odróżnieniu od blue waters) to wody śródlądowe - rzeki i jeziora. Książka opisuje możliwości techniczne, strategie i taktyki Portugalczyków związane z tłumieniem ruchów narodowowyzwoleńczych w afrykańskich koloniach - Gwinei-Bissau, Angoli i Mozambiku. Nie traktuje jednak tego tematu całościowo, lecz wyłącznie w aspekcie działań na rzekach i akwenach śródlądowych.
John P. Cann po przedstawieniu ogólnej sytuacji geopolitycznej i lokalnej w koloniach inwentaryzuje stan portugalskich sił zbrojnych w przeddzień rodzącego się zagrożenia. W następnych rozdziałach poznajemy podjęte przez portugalską marynarkę wojenną działania, użyte środki i ich skutki. Autor czyni to bardzo skrupulatnie, wymieniając poszczególne typy jednostek pływających, ich uzbrojenie, skład i liczebność żołnierzy. Afryka występuje wyłącznie w roli areny działań wojennych, istotne jest ukształtowanie terenu, możliwości aprowizacji i komunikacji a ludzie są albo przeciwnikami, albo sojusznikami służącymi do osiągnięcia celu.


Afryka - przekrój podłużny

(Egipt, Sudan, Etiopia, Kenia, Tanzania, Zambia, Botswana, Republika Południowej Afryki)
Ranking: **
Autor: Czapliński Maciej
Język: polski
Okładka

Dziennik podróży rowerowej w poprzek Afryki z 2010 roku, od Kairu do Kapsztadu - klasycznej transafrykańskiej przygody, którą opisywano już w niejednej książce i za każdym razem w inny sposób. Tym razem jest to, jak wspomniałem na wstępie, dziennik. Każdy etap podróży opisany jest w odrębnym rozdziale, nawet, gdy nic szczególnego się nie wydarzyło dziennik o tym przypomni. Jest więc trochę o pękniętych szprychach, wikipedycznej wiedzy, logistyce podróży, krajobrazach, spotkanych ludziach. Książkę czyta się nieźle, choć nie jest to moja ulubiona forma lektury oraz zabrakło jej nieco dynamiki. Sporo zdjęć mieszanej jakości umila śledzenie postępów uczestników podróży na południe. Autorowi towarzyszyło kilku innych rowerzystów i relacje w zespole są ciekawym wątkiem książki.
Maciej Czapliński kilkukrotnie przedstawia podróż rowerową, jako najlepszą formę podróży. Pomijając zagadnienie oceny, czy jakąkolwiek formę podróżowania można uznać za najlepszą, książka raczej jest zaprzeczeniem tej tezy. Ograniczenia czasowe (spowodowane ważnością wiz lub innymi warunkami), niesprzyjająca aura, grząskie drogi, konflikty w zespole były częstymi powodami, dla których sama podróż była czasami walką z kolejnymi kilometrami i poznawaniem samego siebie, a nie otwarciem na zewnątrz. Podróż z wyczynem mieszają się w tej książce i mimo deklaracji autora, nie do końca jestem pewniec co było ważniejsze.


Przez Afrykę Środkową

(Angola, Republika Środkowoafrykańska, Czad)
Ranking: **
Autor: Olszewski Wiesław
Język: polski
Okładka

W kolejnej podróży Wiesław Olszewski zabiera nas w teren „nieznany, nieopisany i tajemniczy”. Gdzież to może być? Ano w Angoli, Republice Środkowoafrykańskiej i Czadzie. Autor opisuje podróż do tych krajów, którą odbył w roku 2011. Nie będzie to jednak teren nieznany, trasa podróży wiodła bowiem przez dobrze znane miejsca, stosunkowo często odwiedzane przez turystów. Luanda i okolice Lubango w Angoli, Bangi i Dzanga-Sangha w Republice Środkowoafrykańskiej oraz Ndżamena i Jezioro Czad w Czadzie. Być może okrojony program wynikł z podnoszonych przez Olszewskiego „kłopotów w przemieszczaniu się” (str. 74), bo... „dworce autobusowe są na peryferiach miast”. Dość jednak uszczypliwości, zabierzmy się za treść książki.
„Przez Afrykę Środkową” ma formę dziennika podróży, trochę przeredagowanego i wzbogaconego informacjami z innych źródeł, ale jednak dziennika. Efekt ciąży nieco w stronę kiermaszu ciekawostek i osobliwości, co w połączeniu z czerstwym jak na mój gust żartem wypracowuje książce miejsce na półce niedalekiej tabloidom. Dowodem tej tezy niech będą opisywane przygody z poszukiwaniem „kibelka” i dywagacje na temat długości członka.
Alergicy na uogólnienia typu: w całej Afryce jak tak, czy siak; powinni zastanowić się, czy sięgnąć po tą książkę, gdyż jest ich w niej dużo. Wśród objawień autora jest między innymi takie (str. 105): (W Afryce) „dziećmi w ogóle nikt się nie przejmuje, bo i tak poumierają najszybciej, a nowych zawsze można się dorobić.”.
Nie polecam tej książki, jako źródła wiedzy o Afryce, a raczej jako literaturę rozrywkową. Być może właśnie to było intencją autora.


W piekle eboli

(Gambia, Senegal, Gwinea Bissau, Gwinea, Sierra Leone, Liberia)
Ranking: **
Autor: Biedzki Tadeusz
Język: polski
Okładka

Ebola. Piekło. Pierwsza w świecie książka o przerażającej wyprawie do krajów zarazy. Czy już się państwo nabrali? Jeśli nie, warto przewertować kartki: zdjęcia udekorowane motywem rozmazanej krwi, trupy na ulicach. Jest rok 2014, środek epidemii Eboli w Afryce Zachodniej.
Książka rozczarowuje. Piekielna atmosfera zgrozy mimo wysiłków autora ulatnia się po pierwszych trzech rozdziałach. „W piekle eboli” (sic!) to książka-relacja z podróży, jakich pełno w księgarniach i gdyby nie wirusowe tło nie wyróżniałaby się niczym. Tadeusz Biedzki wraz z małżonką przemierza trasę z Gambii do Gwinei - trochę jest tu podróżniczej opowieści, trochę informacji o Eboli, trochę o tym, co było w restauracji na talerzu. Nie zabrakło również charakterystycznych dla klasyki gatunku uogólnień rozciągających się na całą Afrykę. Autor zapewnia między innymi, że: „Afryka jak długa i szeroka karmi się rybami”, „bez targowania w Afryce nie sprzeda ani nie kupi się niczego” oraz „nigdzie w świecie przejścia graniczne nie wyglądają tak, jak w Afryce”. Źródeł tej wiedzy autor nie podaje, a przydałyby się przy poważniejszych tematach, jak na przykład „Zgwałcone kobiety często przechodzą nad tym do porządku dziennego, obce im są traumy, które przeżywają kobiety Zachodu”.
Chciałbym pochwalić książkę za zdjęcia, których jest dużo, lecz i tutaj przychodzi mi to z trudem. Poza autorskimi zdjęciami książka jest ilustrowana fotografiami z innych źródeł, w tym np. zakrwawionej ofiary przemocy, która ma zdaje się pokazywać ofiarę Eboli. Bardzo przeciętna książka z bardzo mylącym tytułem.


^^^
<<< strona 1 z 54 >>>