Historia wysokiego urzędnika państwowego, sprawującego urząd w czasach, gdy władzę w Ugandzie sprawował marszałek Idi Amin, a więc w latach 70-tych ubiegłego stulecia. Perypetie bohatera na huśtawce historii oscylują od sukcesu i luksusu po uwięzienie i morderstwa najbliższych. Wszystkim zdaje się sterować kaprys generalicji, na której czele stoi marszałek i jego doradca - astrolog Ali.
Fikcja przeplata się tu z autentycznymi wydarzeniami i jedno od drugiego odróżnić trudno. Dotyczy to zwłaszcza ekstrawagancji Amina, które niekiedy są zbyt dziwne, by w nie uwierzyć. Ale, jak powiadał Edgar Alan Poe, prawda jest dziwniejsza od fikcji.
Książkę napisano z myślą o tych, których wcześniejszy kontakt z kontynentem afrykańskim ograniczał się do kilku filmów przyrodniczych oraz przelotnych obrazków z atlasu. Tutaj znajdziemy wszystko: geografię, historię, kulturę, gospodarkę, konflikty, opisy poszczególnych państw. Z racji ograniczonej objętości są to rzecz jasna informacje ogólnikowe.
Pierwsze wydanie książki pochodzi z 1982 roku (tego wydania dotyczy ta recenzja) przez co wiele informacji jest już zupełnie nieaktualnych. Z drugiej strony, jest to ciekawa ilustracja Afryki z tamtych lat, z Górną Woltą, Rodezją, Zairem oraz wyraźną, zimnowojenną polaryzacją.
Po Panu Ernescie spodziewałem się literackiej perełki, a tu rozczarowanie. Nie chodzi nawet o marny styl pisania, który zawsze można złożyć na karb kiepskiego tłumaczenia (autorstwa Bronisława Zielińskiego). W tej książce nie ma po prostu nic ciekawego. Całą treść wypełniają opisy polowań, zabijania i picia piwa wieczorem w obozie. O "dzikusach", nie dowiemy się nic, gdyż autor oprócz tragarzy i tropicieli z nimi nie obcuje. Jeśli jednak ktoś chce się dowiedzieć jak oprawić ze skóry byka Kudu (str. 142), może się okazać ciekawą lekturą.
Po wybuchu II Wojny Światowej, rozproszone szczątki polskiej armii formowały nowe jednostki operacyjne daleko poza granicami kraju. Na Bliskim Wschodzie powstała Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich. Jej głownym zadaniem była początkowo obrona twierdzy Tobruk oraz części frontu przesuwającego się na północy Pustyni Zachoniej (lata 1941-1942).
Książka opisuje tenże epizod historii, skupiając się na działaniach stricte wojskowych, szczegółowo przedstawiając każdy ruch w okopach oraz posunięcia strategiczne aliantów i państw "osi". Obrazu ówczesnej Libii czy Egiptu czytelnik tu nie znajdzie.
Praca badawcza, w usystematyzowany sposób opisująca żywot jednego z plemion, zamieszkujących kameruńskie góry na pograniczu Nigerii i Czadu. Książki tego typu cechuje często próba zaszufladkowania zachowań tubylców według kryteriów europejskich (to tak jakby mierzyć zużycie paliwa w szklankach na minutę). Tak jest i tutaj. Ciekawi Afryki i Kamerunu znajdą jednak kilka rozdziałów w ciekawy sposób opisujących tamtejsze realia. Nie wolno tylko zniechęcić się nudnym wstępem, gdzie można natknąć się na takie słowa jak: aluwialne, pedyment, ewapotranspiracja, pluwiometryczne (przykład z jednej zaledwie strony).