Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj

Demokratyczna Republika Kongo

Książek: 28
<<< strona 1 z 6 >>>

Kondotierzy

(Demokratyczna Republika Kongo)
Ranking: **
Autor: Gan-Ganowicz Rafał
Język: polski
Okładka

Kondotier to najemnik. Najemniczy los Rafała Gan-Ganowicza był poniekąd dziełem przypadku, ucieczki z komunistycznej Polski przed służbami bezpieczeństwa połączonej z chęcią czynienia szkody systemowi totalitarnemu. „Kondotierów” Gan-Ganowicz rozpoczyna od opisu desperackiej ucieczki do Berlina Zachodniego, gdzie w obozie dla uchodźców naucza się „nienawiści do czerwonego”. Wkrótce autor zaciąga się do rebelianckiej armii Moise Czombego - przywódcy Katangi, efemerycznego państwa na południu dzisiejszej Demokratycznej Republiki Konga. Czombe walczy z rządem centralnym Patrice Lumumby - pierwszego premiera niepodległego Konga - który o pomoc w walce o utrzymanie Katangi zwrócił się do ZSRR. Dla Gan-Ganowicza jest to wystarczający powód, by „bić czerwonego”. Jest rok 1965.
Książka zawiera żołnierskie wspomnienia z walk w Kongo, życia najemnej braci, barwnie opisane sylwetki towarzyszy broni, których autor uznał za wyjątkowych. W drugiej części książki akcja przenosi się na podobną arenę walk do Jemenu. Worek przygód, rozlanej krwi, egzotyki i powielanych stereotypów, z którego można zaczerpnąć nieco przyjemności podczas lektury. Książka to jednak smutna i niebezpieczna, zwłaszcza w czasach budzących się upiorów. Przekonuje jak łatwo odczłowieczyć człowieka, dać się zbałamucić i wylądować w tej samej kloace totalitaryzmu, z którą się walczy.


Godzina rebeliantów

(Demokratyczna Republika Kongo)
Ranking: **
Autor: Joris Lieve
Język: polski
Okładka

W „Godzinie rebeliantów” Lieve Joris splata losy głównego bohatera - Assaniego - z historią kongijskiej rebelii, która doprowadziła do obalenia Mobutu i zwycięstwa Kabili. Urodzony we wschodnim Zairze Assani przedstawiony jest przez autorkę, jako ofiara losu w dosłownym słów tego znaczeniu. Jego awans od chłopaka pasącego krowy do generała wynika z przypadku i poddania się przebiegowi wydarzeń. Jest to o tyle zaskakujące, że w wątku miłosnym Assani jest zimny jak ostrze meczety, wręcz trudno uznać, że to miłość właśnie. Być może był to umyślny zabieg autorki, mnie jednak tak narysowana postać nie przekonuje.
Historia rebelii i Assaniego odkrywana jest w rzadko spotykanej formie - rozdziały potasowane są chronologiczne - pierwszy rozgrywa się w 2003 roku, drugi w 1967, trzeci znowu w 2003, czwarty w 1979 i tak dalej. Trudno mi zrozumieć, dlaczego Lieve Joris zastosowała taki zabieg. Być może pomaga to w zdobyciu nagród literackich zgodnie z teorią, że jeśli wyraża się jakąś myśl w sposób niezrozumiały to trudniej jest do niej się odnieść, skrytykować. Moje zdanie jest jednak takie, że utrudnia to zdecydowanie lekturę. W dodatku, wbrew zachwytom recenzentów z tyłu okładki, autorka nie ma daru do przekazywania myśli. Nie znajduję również w tej książce wartości, jako źródła historycznego, rozjaśniającego „skomplikowany” układ sił w Demokratycznej Republice Konga oraz przebiegu rebelii.


Kochana Maryś! Tom II

(Demokratyczna Republika Kongo, Rwanda, Burundi, Zambia, Zimbabwe, Republika Południowej Afryki)
Ranking: **
Autor: Nowak Kazimierz
Język: polski
Okładka

W kolejnym tomie listów Nowaka z Afryki poznajemy dalszą część korespondencji wysyłanej przez podróżnika-rowerzystę do pozostawionej w Polsce żony, Marii. Tym razem są to listy z etapów podróży od Konga Belgijskiego do Republiki Południowej Afryki (wtedy Związek Południowej Afryki). Ci, którzy po przeczytaniu wcześniejszego tomu byli zadowoleni nie zawiodą się i tym razem. Malkontenci, do których w tym przypadku się zaliczam, będą marudzić.

Książka jest bezpośrednią kontynuacją wcześniejszych listów z Afryki. Tak, jak poprzednio, bardzo mało w nich można znaleźć informacji reporterskich (Nowak wysyłał odrębną korespondencję do redakcji wydawnictw, w której zamieszczał obszerniejsze sprawozdania ze swoich obserwacji). Zebrane w książce listy z precyzją metronomu powtarzają przywitania, pozdrowienia i prośby, pomiędzy którymi czasami pojawiają się bardzo subiektywne treści związane z podróżą.

Tom drugi odkrywa coraz bardziej zarysowującą się sprzeczność natury autora - z jednej strony jest mu źle, brakuje środków do życia, wspomina o powrocie do rodziny z Kapsztadu. Jednocześnie Nowak planuje dalszą podróż - rezygnuje z bezpośredniego powrotu decydując się na podróż powrotną lądem (i to wcale nie najkrótszą drogą). Niewątpliwie Nowak jest bohaterem, ale nie do końca uczciwym. No, ale któż z nas jest idealny?


Monolog króla Leopolda

(Demokratyczna Republika Kongo)
Ranking: **
Autor: Twain Mark
Język: polski
Okładka

„Przygody Tomka Sawyera” to książka Marka Twaina, którą wielu miłośników przygód zna z lat swojej młodości. „Monolog króla Leopolda” to utwór zupełnie inny. Trudno go zresztą nazwać książką, gdyż jest to zaledwie trzydziestostronicowy pamflet.
Twain napisał „Monolog” w 1907 roku pod wpływem E.D. Morela - brytyjskiego dziennikarza i polityka, znanego z demaskowania poczynań belgijskiego króla w Kongo. Król Leopold II prowadzi w nim wewnętrzny dialog utyskując na przeszkadzających mu w kongijskich sprawach. W „Monologu króla Leopolda” nie ma nowych faktów, jest to utwór z zamiaru propagandowy, mający otworzyć oczy niedowiarkom.
Lektura tego krótkiego tekstu może być niezłym uzupełnieniem innych, obszerniejszych opracowań na temat Wolnego Państwa Kongo. Sama w sobie, wyjęta z kontekstu będzie raczej zmarnowanym czasem.


Canoeing the Congo

(Zambia, Demokratyczna Republika Kongo)
Ranking: ****
Autor: Harwood Phil
Język: angielski
Okładka

Kongo leżało zawsze w centrum moich zainteresowań i choć w Demokratycznej Republice Konga byłem już kilka razy, zawsze czułem niedosyt - ledwie drasnąłem bowiem interior tego wielkiego kraju. Wielki trawers z północy na południe lub ze wschodu na zachód to podróż moich marzeń. Nawet afrykańscy laicy wiedzą, że podróż to długa, niebezpieczna, którą ostatni raz podejmowano w latach 90-tych przed upadkiem Mobutu i wiejącą od strony Rwandy zawieruchą. Okazuje się, że są jednak śmiałkowie, którzy podejmują takie wyzwanie.
Phil Harwood spłynął całą długość rzeki Kongo (poza wodospadami i bystrzynami między Kinszasą a Matadi). Obfitująca w przygody podróż trwała pięć miesięcy. Harwood zmagał się nie tylko z demonami Konga, którym ton nadał Conrad w „Jądrze ciemności”, lecz również z samą rzeką.
„Canoeing the Congo” otwiera opis przygotowań do tej wyprawy, która jest przede wszystkim próbą zmierzenia się z samym sobą a przy okazji pragnieniem dokonania czegoś, czego nikt wcześniej nie zrobił. Zasadnicza treść książki to opis samej podróży, naturalnie nawiązującej do nurtu rzeki. Odcinki wartkie zajmują najwięcej miejsca, gdy Kongo wolno toczy wody od Kisangani do Kinszasy walka z wodnym żywiołem ustępuje miejsca spotkaniom z rybakami.
Autor, były komandos piechoty morskiej, nie sięga wyżyn literatury podróżniczej. I dobrze. Męski, prosty styl doskonale moim zdaniem pasuje do przekazywanych treści. Relacja liryczna byłaby nie na miejscu, a może wręcz groteskowa. Relacja Harwooda to opis pracy mięśni i walki o kolejny kilometr a nie idylliczny opis przesuwających się krajobrazów wzdłuż brzegu rzeki. Świetna, inspirująca lektura.


^^^
<<< strona 1 z 6 >>>