Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Książek: 233
<<< strona 2 z 47 >>>

Zapach Afryki

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Pniewska, Szczechowicz, Tryc
Strony: 213
Język: polski
Okładka

Koniec lat dziewięćdziesiątych był okresem, w którym rozpoczynałem swoją przygodę z podróżowaniem. Był to czas pierwszych inspiracji i niezwykle silnych doświadczeń egzotyki. Czytając „Zapach Afryki” miałem wrażenie, że czas się cofnął i znowu lecę pierwszy raz do Afryki.
"Zapach Afryki" jest kolażem wrażeń, zdjęć, opisów sytuacji i informacji praktycznych zebranych podczas podróży trójki dziewczyn, studentek, pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Autorki opisują w nich Egipt, Maroko, Namibię, Botswanę, Zimbabwe, Tanzanię i Malawi. Zbiór ten nie sięga wyżyn literatury - opisy bywają zdawkowe, z dzisiejszego punktu widzenia czasami przeterminowane a niekiedy wręcz błędne. Ciekawostką jest lista rzeczy, które przydadzą się w podróży, na której wśród rzeczy, które warto zapakować do plecaka znalazł się parasol i metalowa krata na ognisko.
Mimo swych wad książka dobrze oddaje klimat podróży z tamtych lat - tytułowy „zapach”, który jednym może się podobać a inni przejdą obok niego obojętnie. Będzie to oczywiście odbiór bardzo subiektywny, w moim przypadku wynikający z opisanych wcześniej zbieżności z osobistymi doświadczeniami. Oddzielając tą warstwę oceny odbiór tej książki może nie wypaść dobrze.


Kochana Maryś! Tom II

(Demokratyczna Republika Kongo, Rwanda, Burundi, Zambia, Zimbabwe, Republika Południowej Afryki)
Ranking: **
Autor: Nowak Kazimierz
Strony: 490
Język: polski
Okładka

W kolejnym tomie listów Nowaka z Afryki poznajemy dalszą część korespondencji wysyłanej przez podróżnika-rowerzystę do pozostawionej w Polsce żony, Marii. Tym razem są to listy z etapów podróży od Konga Belgijskiego do Republiki Południowej Afryki (wtedy Związek Południowej Afryki). Ci, którzy po przeczytaniu wcześniejszego tomu byli zadowoleni nie zawiodą się i tym razem. Malkontenci, do których w tym przypadku się zaliczam, będą marudzić.

Książka jest bezpośrednią kontynuacją wcześniejszych listów z Afryki. Tak, jak poprzednio, bardzo mało w nich można znaleźć informacji reporterskich (Nowak wysyłał odrębną korespondencję do redakcji wydawnictw, w której zamieszczał obszerniejsze sprawozdania ze swoich obserwacji). Zebrane w książce listy z precyzją metronomu powtarzają przywitania, pozdrowienia i prośby, pomiędzy którymi czasami pojawiają się bardzo subiektywne treści związane z podróżą.

Tom drugi odkrywa coraz bardziej zarysowującą się sprzeczność natury autora - z jednej strony jest mu źle, brakuje środków do życia, wspomina o powrocie do rodziny z Kapsztadu. Jednocześnie Nowak planuje dalszą podróż - rezygnuje z bezpośredniego powrotu decydując się na podróż powrotną lądem (i to wcale nie najkrótszą drogą). Niewątpliwie Nowak jest bohaterem, ale nie do końca uczciwym. No, ale któż z nas jest idealny?


Stanley

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Bidwell George
Strony: 229
Język: polski
Okładka

Stanley obok Livingstona jest chyba jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci związanych z eksploracją i odkrywaniem Afryki dla oczu Europejczyków. Obydwu panów George Bidwell uhonorował poświęcając im książki. Z wydaną wcześniej książką o Dawidzie Livingstonie miałem do czynienia kilka miesięcy wcześniej, po kolejną sięgnąłem z lekkim uprzedzeniem.
Wspomniana wcześniejsza książka tego samego autora nie przypadła mi do gustu. Livingstone został w niej przedstawiony niczym chodzący pomnik, podobnego ujęcia spodziewałem się więc w „Stanleyu”. Autor rzeczywiście pokazuje Stanleya w podobnym ujęciu, jednak ogólne wrażenia po lekturze są lepsze. W obu książkach Bidwell zastosował taką samą ilość „wybielacza” - aplikując go na Stanleyu, który słynął z bezwzględności i siłowych rozwiązań, autor utworzył wiarygodną postać, podczas gdy w przypadku Livingstona wyszedł mu święty.
„Stanley” jest fabularyzowaną powieścią biograficzną, przetworzonym ekstraktem innych źródeł, w którym fakty z życia bohatera uzupełniają opisy wybranych wypraw i przygód. Formuła ciekawa, ale w tym wykonaniu nieco mdła (posmak wspomnianego wcześniej wybielacza).
Najwięcej miejsca w książce poświęcone jest słynnej wyprawie Stanleya na poszukiwanie zaginionego Davida Livingstona (Doctor Livingstone, I presume?). Kolejnym wyprawom do Afryki wyraźnie brakuje już głębi a ostatnia z nich, na ratunek Eminowi Paszy, została wyartykułowana półgębkiem.
George Bidwell poczynił tą książka malutki krok do przodu, zbyt moim zdaniem mały, by przebić się przez granicę przeciętności.


Afryka Trek - od Kliminadżaro do Jeziora Tyberiadzkiego

(Tanzania, Kenia, Etiopia, Sudan, Egipt)
Ranking: **
Autor: Poussin Alexandre
Strony: 664
Język: polski
Okładka

Drugi tom afrykańskiego treku jest kontynuacją kroniki podróży pary francuskich podróżników, przemierzających Afrykę piechotą z południa na północ - w tej części od Kilimandżaro do Jeziora Tyberiadzkiego w Izraelu.
Tom drugi nie różni się zasadniczo od pierwszego - ładnie wydany, dużo zdjęć, ten sam sposób pisania, co w tomie pierwszym. Ponieważ pomiędzy lekturą obu części minęło jednak sporo czasu, warto odświeżyć spojrzenie na tą książkę.
Pierwszy rzut oka na okładkę sugeruje, że podobnie jak w tomie pierwszym wydawca zaoszczędził na korekcie (1400 km z Kapsztadu do Kairu to dystans stanowczo za krótki, nawet gdyby przebić się przez środek kuli ziemskiej). Dalsza treść zdaje się potwierdzać tą tezę, ale zapomnijmy o tym, nie o literówki wszak w czytaniu książek chodzi.
Autorzy (w zasadzie powinienem napisać autor, gdyż tylko jeden rozdział napisała Sonia Poussin), kontynuują formę dziennika, przyjętego w tomie pierwszym. Nawet, gdy któregoś dnia wędrówki nic ciekawego się nie dzieje, takiemu dniu poświęcają miejsce wypełnione nudnymi opisami, zmarnowane moim zdaniem próżnym wysiłkiem poszukiwań oryginalności. Być może był to warunek wpisu do Księgi rekordów Guinnessa - przejście kontynentu bez wsparcia z zewnątrz, co jak sami autorzy to podkreślają, było celem tej podróży. Gdyby jednak odchudzić tekst o te fragmenty książka nabrałaby tempa i stałaby się moim zdaniem ciekawsza. Kolejnym zbędnym balastem wydaje się być sięganie do wiadomości encyklopedycznych. Nie jest to przecież przewodnik. Nie wierzę też, by autorzy posiadali taki zakres wiedzy, by na bieżąco zapisywać w dzienniku podróży szczegóły na temat wszystkiego, co widzą.
Reasumując, całość sprawia wrażenie dzieła niedopracowanego, niedotkniętego okiem krytyki. Jest to ładnie wydany pamiętnik, którym autorzy chcą pozostawić po sobie ślad.


Śladami amuletu

(Egipt, Etiopia)
Ranking: **
Autor: Korabiewicz Wacław
Strony: 206
Język: polski
Okładka

Znak krzyża kojarzy się dzisiaj jednoznacznie z chrześcijaństwem. Ale skąd właściwie wziął się ten symbol? Oczywiście z krzyża, na którym został ukrzyżowany Jezus Chrystus. Taka odpowiedź nie jest wcale jednoznaczna, bo nie jest do końca takie pewne, że rzeczywiście Jezusa ukrzyżowaniu na takim a nie innym narzędziu kaźni a sam znak krzyżujących się elementów jest dużo starszy niż Nowy Testament. W „Śladami amuletu” Wacław Korabiewicz zgłębia te zagadnienia, próbując dotrzeć do rzeczywistej genezy powstania tego symbolu oraz jego ewolucji do czasów współczesnych.
Książka, jak na swoje lata (została wydana w 1974 roku) została bardzo ładnie wydana. Duży format, niezły papier i ponad dwieście ilustracji, w tym kilka kolorowych. Z Afryką wiąże ją głównie Egipt i Etiopia, w których historię znak krzyża jest mocno uwikłany.
Czy autorowi udało się zgłębić genezę krzyża? Korabiewicz porusza różne wątki, odwiedza różne miejsca i podróżuje w czasie ale poza wieloma postawionymi znakami zapytania mało z tego wynika.


^^^
<<< strona 2 z 47 >>>