Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt Wyprawy, incentive, Afryka, podróże
Szukaj
Książek: 214
<<< strona 28 z 43 >>>

Listy z Serca Afryki

(Republika Środkowoafrykańska)
Ranking: ***
Autor: Wieczorek Robert
Strony: 331
Język: polski
Okładka

Historia polskiego ruchu misyjnego w Afryce ma długie tradycje. Jednym z miejsc, w których można spotkać Polaków, jest Republika Środkowoafrykańska. Robert Wieczorek, brat zakonu Kapucynów, jest z kolei jednym z Polaków, który przebywał na terenie tego kraju od 1994 roku na misjach. Republika Środkowoafrykańska to geograficzne serce Afryki - to właśnie dlatego, w ten sposób brzmi tytuł książki.
Jak sama nazwa wskazuje, mamy do czynienia z listami. Nie są to jednak zwykłe listy, jakie pisze się na przykład z wakacji, lecz obszerne, reporterskie relacje, z których każda stanowi jeden z rozdziałów. Większość relacji brata Roberta to opis pracy i codziennego życia misjonarzy w północno-zachodniej części kraju: Bouar i okolicach. Wśród doniesień są jednak i takie, które mierzą się z szerszą problematyką kraju i całej Afryki (np. inne od popularnego spojrzenie na ówczesny konflikt w Rwandzie).
Sama książka może nie jest arcydziełem literatury. Pomimo to uważam, że warto po nią sięgnąć, by spojrzeć na Afrykę z odmiennej perspektywy.
P.s. Gdyby ktoś chciał poznać autora osobiście, rzekomo można go spotkać w Bimbo pod Bangui.


Trypoliskie ABC

(Libia)
Ranking: ***
Autor: Samusik Jerzy
Strony: 254
Język: polski
Okładka

Pod koniec lat osiemdziesiątych w Libii przebywało około czternastu tysięcy Polaków. Nie byli to turyści, lecz przebywający na zaproszenie Kadafiego lekarze, inżynierowie oraz inni specjaliści. Libia, do niedawna jeden z najbardziej zacofanych krajów świata, realizowała napędzany petrodolarami program rozwoju a miejscowych fachowców nie było.
Jerzy Samusik był jednym z przebywających w Libii Polaków, poza pracą zawodową zajął się opisaniem kraju, w którym pracował. Tak powstało „Trypoliskie ABC” - po części przewodnik po ciekawych miejscach, po części przekrój przez kulturę i historię Libii od czasów starożytnych po czasy „zielonej rewolucji”, które to wydarzenie autor szczególnie akcentuje. Książka nie jest specjalnie pasjonującą lekturą; raczej wstępem do dalszego poznawania tego kraju


Afryka, Korzenie buntu

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Woddis Jack
Strony: 335
Język: polski
Okładka

Dlaczego Afrykanie dążą do niepodległości? Rok 1960, gdy Jack Woddis pisał tę książkę był czasem przełomu, gdy Afryka po okresie kolonializmu coraz głośniej i skuteczniej domagała się samostanowienia. Dlaczego właśnie wtedy i jakie były przyczyny, korzenie buntu?
Autor upatruje źródeł w zmianach, które kolonializm wprowadził w obowiązujące od wieków zasady funkcjonowania lokalnych społeczności. Te najistotniejsze to wprowadzenie prywatnej własności ziemi (do tej pory ziemia w Afryce była własnością plemienia czy klanu, a nie jednej osoby) oraz podatków pieniężnych (wcześniej trybut świadczyło się pracą lub towarami). Te z kolei zmusiły Afrykanina do pracy najemnej i migracji za pracą do ośrodków miejskich. Stąd już blisko do klasy robotniczej i proletariatu, co Woddis sprytnie łączy z Marksem i Leninem. Połączeniu temu brakuje jednak obiektywizmu. Wyraźnie widać lewicowe, niemal rewolucyjne poglądy autora, przez co cała książka traci, oddalając się od literatury faktu w kierunku manifestu i wezwania do walki. Myślę, że ta książka jest już po prostu przeterminowana.


Świt nad Nigrem

(Nigeria)
Ranking: **
Autor: Śliwka-Szczerbic Władysław
Strony: 348
Język: polski
Okładka

Książka została wydana w 1980 roku, a więc już dwadzieścia lat po uzyskaniu przez Nigerię niepodległości i jakiś czas po odkryciu ropy naftowej. Książka opowiada o pomyślnych perspektywach rozwoju gospodarczego oraz próbach spojenia w jedno iskrzącej konfliktami etnicznymi i religijnymi nigeryjskiej społeczności. Tak się złożyło, że połowę tej książki przeczytałem tuż przed moim wyjazdem do Nigerii i dokończyłem lekturę po powrocie.
Skąd autor czerpał optymizm? Nie wiem. Chyba trochę z retoryki przywódców partyjnych lat 70-tych w Polsce (Śliwka-Szczerbic był członkiem pierwszej polskiej misji oficjalnej do Nigerii). W Nigerii pomimo, że problemy są, rząd ma przygotowany plan pięcioletni - panaceum, po zażyciu którego nastanie pokój i dobrobyt. Z zaciekawieniem czytałem więc o zatwierdzonych planach wybudowania „transsaharyjskiej magistrali” Algier-Kano-Lagos, której otwarcie było zaplanowane na lata 80-te. Gdy po przerwie kończyłem lekturę książki, doświadczony już miejscową rzeczywistością, przy czytaniu podobnych nowin, trudno było mi się czasami powstrzymać od śmiechu (np. był plan, by w latach 80-tych zelektryfikować wszystkie wsie, podczas gdy nawet dzisiaj w największym mieście Lagos dostęp do energii elektrycznej mają tylko nieliczni i to przez kilka godzin na dobę). Można by podsumować, że „Świt nad Nigrem” to historia planu dziesięcioletniego, który nigdy nie został zrealizowany.


Przed podbojem

(Afryka ogólnie)
Ranking: ***
Autor: Dziubiński Andrzej
Strony: 430
Język: polski
Okładka

Sięgając po tę książkę sądziłem, że będę miał do czynienia z nudnym wywodem, kolejną „cegłą” traktującą historię ściśle naukowo. Gdybym przeczytał jednak do końca tytuł zamiast wydawać osądy z uwagi na to, co napisano wielkimi literami, moje uprzedzenie byłoby pewnie mniejsze - „Afryka północna i zachodnia w relacjach z XVIII i XIX wieku”.
Książka jest zbiorem krótkich relacji (każda z nich ma maksymalnie do kilku stron), opatrzonych komentarzami autorów (współautorem jest Jan Milewski). Zgodnie z tytułem są to relacje podróżników i odkrywców, którzy jako pierwsi przybyli na czarny ląd; w czasach, gdy pod słowem „kolonializm” kryło się zaledwie kilka faktorii na wybrzeżu Atlantyku a biały człowiek nie zapuszczał się zwykle dalej w głąb lądu niż na odległość armatniego strzału. Wśród autorów relacji znajdziemy zatem takie sławy jak Mungo Park (odkrył, że Niger płynie w kierunku wschodnim, a nie zachodnim, jak sądzono), Heinrich Barth (autor wielu pierwszych map Sudanu Zachodniego, który przez Saharę dotarł do Czadu); René Caillié (pierwszy biały, który jako „przebrany” muzułmanin wrócił żywy z Timbuktu).
Reasumując, po przeczytaniu tej pozycji, uważam, że stanowi ona podstawową lekturę dla każdego średnio zaawansowanego afrykanisty.


^^^
<<< strona 28 z 43 >>>