Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Książek: 230
<<< strona 28 z 46 >>>

Ryż i dynamit

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Śliwka-Szczerbic Władysław
Strony: 379
Język: polski

Nie jest to książka bezpośrednio poświęcona Afryce, dotyka jednak tematu związanego z tym kontynentem. Bataty, maniok, banany wydają się bowiem produktami tropików tak mocno związanymi z czarnym lądem, że bez nich obraz Afryki byłby niepełny. Tymczasem, okazuje się, że nie są to owoce rodzime. Również kakao, orzeszki ziemne i jamsy Afryka poznała stosunkowo niedawno - dopiero w epoce kolonizacji zapoczątkowano uprawę tych roślin w Afryce.
Autor opisuje kilkanaście ważnych z punktu widzenia gospodarki roślin tropikalnych, zaczynając od ich zastosowania do metod przetwórstwa na skalę przemysłową. To był tytułowy „ryż”. „Dynamit” to suplement, związany z wyzyskiem biednych kolonii przez bogate mocarstwa (książka wydana w 1971 roku). Dzisiaj, choć sama w sobie ciekawa, książka jest niewiele bardziej wartościowa od Wikipedii.


Prahistoria Afryki

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Clark J.Desmond
Strony: 335
Język: polski
Okładka

Neolit, paleolit, epoka kamienia łupanego. Te i dużo innych skomplikowanych pojęć znajdziemy w „Prahistorii Afryki” w dużych ilościach. Desmond Clark postanowił zwięźle opisać historię Afryki począwszy od momentu, w którym małpa zeszła z drzewa i stała się człowiekiem, poprzez pojawienie się mowy i zachowań społecznych, aż po czasy niemalże współczesne. Historia została ujęta przez pryzmat człowieka, w mniejszej zaś mierze środowiska, w którym żył.
Książka adresowana jest raczej do specjalistów. Zwykły czytelnik może być przygnieciony nadmiarem fachowej terminologii i szkiców kamieni łupanych na sto różnych sposobów. Ciekawszy wydaje się być ostatni okres historii, zwłaszcza, że pewne zachowania i tradycje przetrwały w odizolowanych plemionach afrykańskich po nasze czasy. Dla mnie najbardziej odkrywcza była informacja, że koza została udomowiona w Afryce już 5.000 lat przez naszą erą. Sądziłem, że stało się to dużo później.


Jądro ciemności

(Demokratyczna Republika Kongo)
Ranking: ***
Autor: Conrad Joseph
Strony: 96
Język: polski
Okładka

Nie będzie to zwykła recenzja, bo przecież nie jest to zwykła książka. „Jądro ciemności” ma status lektury szkolnej i niemal każdy wie, że to nowela (zaledwie kilkadziesiąt stron) o podróży do wnętrza Czarnego Lądu. Autor „Jądra ciemności” akcent kładzie głównie na problematyce moralnej, pierwotnych instynktach, które mogą wyzwolić się w człowieku. O czym jednak właściwie jest ta książka, jeśli celem sięgnięcia po tę lekturę jest chęć poznania i doświadczenia drogi, podróży? Pytanie o tyle dobre i właściwie zadane, że Conrad w swym dziele niemal wcale nie używa nazw geograficznych.
Tytułowym „Jądrem ciemności” jest interior dzisiejszej Demokratycznej Republiki Konga, cel wędrówki Marlowa, głównego bohatera. Akcja ma miejsce u schyłku XIX wieku. Marlow płynie z Londynu do kongijskiego portu rzeką Kongo w Matadi. Stamtąd, wraz z karawaną handlową dociera do Kinszasy, skąd kontynuuje podróż rzeką. Dokąd dopływa i gdzie jest to „jądro” - nie wiadomo, być może gdzieś w okolicach Kisangani.
Szkoda, że książka jest jedynie krótką nowelą.


Śladami Stasia i Nel; Z panem Biegankiem w Abisynii

(Egipt, Sudan, Etiopia)
Ranking: **
Autor: Brandys Marian
Strony: 457
Język: polski
Okładka

Marian Brandys pisał z myślą o nastoletnim czytelniku, taka też jest i książka. To w gruncie rzeczy dwie wydawane wcześniej oddzielnie opowieści z podróży, które autor odbył chronologicznie, bezpośrednio jedna po drugiej. W 1956 roku na zlecenie redakcji Marian Brandys wyjeżdża do Egiptu, Sudanu i Etiopii śladami sienkiewiczowskich bohaterów „W pustyni i w puszczy” - Stasia i Nel. Książka jest ubranym w formę książki dziennikiem z tej podróży.
Niestety, wiele dobrego o tej książce się nie da powiedzieć. Autor uprawiał styl podróży, charakteryzujący się noszeniem garnituru, kapelusza korkowego i odwiedzaniem miejsc zlokalizowanych w pobliżu hotelowych pieleszy (dziesięć dni zajęła mu organizacja „wyprawy” z Chartumu do Omdurmanu). Właściwie połowa akcji toczy się w hotelowych pokojach. Śladów Stasia i Nel autor szukał w Kairze, Asuanie, Luksorze i Port Saidzie (w drugiej części poznajemy zaledwie Addis Abebę i Harar). Współczesnego czytelnika zaciekawić mogą chyba tylko opisy znanych miejsc sprzed pół wieku, jak na przykład Addis Abeby. Na ile są one jednak prawdziwe - nie wiadomo, zbyt dużo tu oczywistych ubarwień i przesad.


Blood River. A Journey to Africa's Broken Heart

(Demokratyczna Republika Kongo)
Ranking: ***
Autor: Butcher Tim
Strony: 363
Język: angielski
Okładka

Polskie tłumaczenie - „Rzeka krwi”.
W 2004 roku portal BBC opublikował krótką relację człowieka, który przejechał lądem ze wschodnich rubieży Konga do Kisangani. Drogi tej od lat nie pokonał żaden turysta, poza tą informacją nie słyszałem o nikim, komu by się to udało. Cztery lata później ukazała się książka Tima Butchera „Blood River”. Już podczas oglądania okładki wiedziałem, że autorem jest ten sam człowiek, o którym czytałem wcześniej na BBC.

Tim Butcher długo chorował na często występującą wśród miłośników Afryki chorobę, jaką jest marzenie odbycia podróży przez Kongo ze wschodu na zachód, spływając rzeką z Kisangani do Kinszasy. Autor chciał powtórzyć trasę Stanleya, który jako pierwszy biały człowiek spłynął tą rzeką. W książce znajdziemy wiele nawiązań do dzienników tego odkrywcy. Tim Butcher porównuje dzisiejsze Kongo z tym z końca XIX wieku, w wielu miejscach twierdząc, że lata wojny i izolacji cofnęły kraj do czasów Stanleya. Książka jest dobrze napisana i wciąga do ostatniej strony trzymając czytelnika w napięciu pytaniem: „Co się wydarzy dalej?”. Przeszkadza tylko trochę ton relacji - autor ubiera ją w upiory wojny, kanibalizm, śmiertelne choroby i inne zagrożenia. Wiadomo, że ten rejon świata do najbezpieczniejszych nie należy, jednak fakt, że Tim Butcher przejechał przezeń cało, nie jest wcale cudem i nie czyni to z niego bohatera amerykańskiego filmu przygodowego.

Cierpiącym tę samą chorobę co Tim podaję garść informacji o etapach pokonanej trasy: samolotem ONZ z Lubumbashi do Kalemie, motocyklem jednej z organizacji humanitarnych z Kalemie do Kasongo, wynajętą pirogą z Kasongo do Kisangani, barką ONZ z Kisangani do Mbandaki, helikopterem ONZ z Mbandaki do Kinszasy. Całość trasy z Lubumbashi do Bomy (tutaj dotarł w 1877 roku Stanley) zajęła 44 dni.


^^^
<<< strona 28 z 46 >>>