Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Książek: 226
<<< strona 28 z 46 >>>

Blood River. A Journey to Africa's Broken Heart

(Demokratyczna Republika Kongo)
Ranking: ***
Autor: Butcher Tim
Strony: 363
Język: angielski
Okładka

Polskie tłumaczenie - „Rzeka krwi”.
W 2004 roku portal BBC opublikował krótką relację człowieka, który przejechał lądem ze wschodnich rubieży Konga do Kisangani. Drogi tej od lat nie pokonał żaden turysta, poza tą informacją nie słyszałem o nikim, komu by się to udało. Cztery lata później ukazała się książka Tima Butchera „Blood River”. Już podczas oglądania okładki wiedziałem, że autorem jest ten sam człowiek, o którym czytałem wcześniej na BBC.

Tim Butcher długo chorował na często występującą wśród miłośników Afryki chorobę, jaką jest marzenie odbycia podróży przez Kongo ze wschodu na zachód, spływając rzeką z Kisangani do Kinszasy. Autor chciał powtórzyć trasę Stanleya, który jako pierwszy biały człowiek spłynął tą rzeką. W książce znajdziemy wiele nawiązań do dzienników tego odkrywcy. Tim Butcher porównuje dzisiejsze Kongo z tym z końca XIX wieku, w wielu miejscach twierdząc, że lata wojny i izolacji cofnęły kraj do czasów Stanleya. Książka jest dobrze napisana i wciąga do ostatniej strony trzymając czytelnika w napięciu pytaniem: „Co się wydarzy dalej?”. Przeszkadza tylko trochę ton relacji - autor ubiera ją w upiory wojny, kanibalizm, śmiertelne choroby i inne zagrożenia. Wiadomo, że ten rejon świata do najbezpieczniejszych nie należy, jednak fakt, że Tim Butcher przejechał przezeń cało, nie jest wcale cudem i nie czyni to z niego bohatera amerykańskiego filmu przygodowego.

Cierpiącym tę samą chorobę co Tim podaję garść informacji o etapach pokonanej trasy: samolotem ONZ z Lubumbashi do Kalemie, motocyklem jednej z organizacji humanitarnych z Kalemie do Kasongo, wynajętą pirogą z Kasongo do Kisangani, barką ONZ z Kisangani do Mbandaki, helikopterem ONZ z Mbandaki do Kinszasy. Całość trasy z Lubumbashi do Bomy (tutaj dotarł w 1877 roku Stanley) zajęła 44 dni.


Złoto piasków

(Libia, Bliski Wschód)
Ranking: **
Autor: Dziewanowski Kazimierz
Strony: 330
Język: polski
Okładka

Lata 60-te. Cena za baryłkę ropy naftowej nigdy wcześniej i nigdy później nie była tak niska. W roku 1960 powstaje OPEC (Organizacja Krajów Eksportujących Ropę Naftową), nacjonalizowane są pola naftowe, zakręcane kurki. Kraje Zatoki Perskiej (poza Półwyspem Arabskim, autor obszerniej opisuje tylko historię wydobycia ropy w Libii), których jedynym bogactwem do tej pory zdawał się być piasek, w przeciągu dekady pozbywają się etykiety krajów trzeciego świata.
„Złoto piasków” opowiada historię wydobycia tego cennego dzisiaj surowca. Autor na początku przedstawia bohatera - ropę naftową - historię jej odkryć, sposoby wydobycia i przetwarzania. Najwięcej miejsca poświęca zaangażowaniu obcych kapitałów oraz koncernów, ich intrygom, w których stawką są koncesje i olbrzymie zyski.
Książkę wydano w 1976 roku, nie dziwią więc nieco skrzywione duchem tamtych czasów poglądy. Wiele również od tamtej pory się zmieniło. Pomimo tego i nieco przydługiego, fragmentami sprawiającego wrażenie pisania na akord tekstu, książka potrafi zaciekawić.


Raszida, albo bieg do źródeł Nilu

(Egipt)
Ranking: *
Autor: Buhl Marc
Strony: 213
Język: polski
Okładka

Napisał ktoś kiedyś książkę o człowieku obdarzonym niesamowitym nosem, który potrafił wywąchać każdą molekułę zapachu, sporządzać perfumy nad perfumami. Powstał nawet film. „Raszida” bardzo przypomina tę popularną powieść, jednak nie o nosie w niej mowa, lecz o nogach. Bohater książki biega z prędkością pociągów Polskich Kolei Państwowych, bieganie stanowi jego pasję, źródło utrzymania i sens życia. Koleje losu każą mu biec do Egiptu, nad Jezioro Nassera (autor nie wie, że Jezioro Nassera powstało w latach 60-tych, dużo później niż czas akcji powieści). Książka jest pełna tym podobnych bzdur. Naprawdę szkoda czasu.


Zaginione skarby faraonów

(Egipt)
Ranking: *
Autor: Stanglmeier G.F.L.
Strony: 126
Język: polski
Okładka

Czy archeolodzy odkryli już wszystkie skarby starożytnego Egiptu? G.F.L. Stanglmeier z przekonaniem twierdzi, że nie. Według autora, do tej pory odkryto zaledwie cząstkę wszystkich skarbów faraonów. Co więcej, wskazuje na miejsca, drogowskazy i poszlaki, mające jednoznacznie określać, gdzie tych bogactw szukać. Dziwne by było, że dysponując taką wiedzą, nie odkryto ich jeszcze - toteż i sam autor się dziwi, upatrując przyczyn w spiskach i intrygach.
Książka jest tak samo przekonywująca, jak poradnik „Jak trafić szóstkę w Lotto”, chyba dlatego dzisiaj najłatwiej jest ją kupić na dworcowych wyprzedażach


Podróże we wnętrzu Afryki

(Gambia, Senegal, Mali)
Ranking: ****
Autor: Park Mungo
Strony: 463
Język: polski
Okładka

Mungo Park był szkockim podróżnikiem, który w 1796 roku odkrył kierunek biegu rzeki Niger. Zginął podczas kolejnej wyprawy, szukając ujścia tej rzeki (Europejczycy odkryli je dopiero w 1830 roku, dywagując wcześniej, jakoby Niger był dopływem Nilu lub tonął gdzieś w piaskach Sahary). Tyle dowiemy się z encyklopedii.
„Podróże we wnętrzu Afryki” to prowadzony przez Parka dziennik podróży. Podczas pierwszej z nich mógł liczyć tylko na siebie, gdyż towarzyszyło mu zaledwie kilku miejscowych a powrotny odcinek drogi, ograbiony przez Maurów, pozbawiony niemal wszystkiego, pokonał zupełnie sam. W drugą podróż wybrał się w liczniejszym gronie - karawana składała się z kilkudziesięciu uzbrojonych żołnierzy a osły niosły zaopatrzenie na całą wyprawę oraz łódź, którą Park zamierzał spłynąć Nigrem aż do Atlantyku. Cóż z tego, gdy niemal wszyscy pomarli z powodu chorób i wycieńczenia, włączając w to Parka.
Mungo Park opisuje swoje przypadki w swoisty, chłodny sposób, nie dramatyzując i nie ubarwiając (jak sądzę) siebie jako bohatera. Nawet, gdy zagrożone było jego życie, przekaz jest obiektywny. Tak czy siak, jest to przednia i przyjemna lektura.


^^^
<<< strona 28 z 46 >>>