Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Szukaj
Książek: 230
<<< strona 3 z 46 >>>

Świat się dowiedział

(Mozambik)
Ranking: ***
Autor: Hastings Adrian
Strony: 179
Język: polski
Okładka

Adrian Hastings, jako katolicki ksiądz w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych pracował na misjach w Afryce Wschodniej. „Świat się dowiedział” jest książką, którą opublikował w 1974 roku po powrocie do rodzinnej Anglii. Polegając na relacjach kolegów misjonarzy, Hastings zebrał świadectwa zbrodni, które wcześniej nie wyszły na światło dzienne. Publikacja wywołała niemałe poruszenie w ówczesnej Europie, przekonanej o humanitarnych celach portugalskiego kolonializmu w Afryce.
Wiriyamu była wioską w prowincji Tete w środkowym Mozambiku. Była, gdyż w trakcie wydarzeń opisanych przez autora została doszczętnie spalona i dzisiaj nikt już nie wie, gdzie to dokładnie było. Pod koniec 1972 roku wspierane przez Portugalię oddziały RENAMO dokonały masakr, o których nikt zapewne nigdy by się nie dowiedział, gdyby nie lokalni misjonarze, bez względu na konsekwencje kronikujący świadectwa dawane przez nielicznych ocalałych. Książka zawiera bezpośrednie relacje tych ludzi, ilość ofiar, ich nazwiska. Suche fakty i opisy mordów przerażają, zaskakują tez bierne reakcje zwierzchników kościoła. W drugiej części książki Hastings opisuje reakcję, jaką wywołała publikacja raportu o masakrze w Wiriyamu w Londynie (co miało miejsce przed wydaniem tej książki).
Nie jest to na pewno lektura porywająca, lekka. Jest to jedna z tych kilku książek, które przypominają, do czego zdolny jest człowiek. Jak łatwo przychodzi mu zabijać i jak łatwo udawać, że nic się nie stało. Niestety, są to też książki, których większość z nas nie chce czytać.


Wspaniali Masajowie

(Kenia, Tanzania)
Ranking: ***
Autor: Wińcza Ada
Strony: 175
Język: polski
Okładka

Trzecia książka Ady Wińczy (właściwie powinienem napisać - pierwsza - gdyż jest to pierwsza chronologicznie książka tej autorki), którą przeczytałem na przestrzeni ostatnich kilku lat. Tak, jak dwie poprzednie i w tym przypadku autorka serwuje dobry kawałek literatury. Jak się można domyślić z tytułu, jest to również książka osadzona na pograniczu Kenii i Tanzanii, na ziemiach zamieszkałych przez Masajów.
„Wspaniali Masajowie” jest amatorską próbą napisania monografii tego ludu. Amatorską, gdyż Ada Wińcza etnografii uczyła się doświadczalnie, przez wiele lat obcując z Masajami, poznając ich obyczaje i kulturę jako ich sąsiad i partner podczas prowadzonych przez siebie komercyjnych safari. Książka nie jest zatem efektem systematycznych badań, lecz próbą usystematyzowania wieloletnich doświadczeń. Rzeczowe rozdziały o strukturze plemiennej, genezie i wierzeniach uzupełniają bezpośrednie opisy spotkań z Masajami, świetnie wzbogacając tekst. Wydaje mi się zresztą, że autorka lepiej czuje się w swobodnej narracji, niż w rygorach publikacji naukowych. Sama tego dowodzi pod koniec książki wyraźnie odbiegając od początkowej formy.
Z pewnością nie jest to kompletne dzieło o Masajach, na pewno mamy jednak do czynienia ze solidną lekturą uzupełniającą.


Wśród ludu Zambii

(Zambia)
Ranking: *
Autor: Grzebień Ludwik, Kozłowiecki Adam
Strony: 405
Język: polski
Okładka

Opasła książka autorstwa polskich misjonarzy jezuitów o budowie i rozwoju misji katolickiej w Zambii od końca dziewiętnastego wieku do roku 1969. Jest to bardzo specyficzne wydawnictwo. Intencją autorów było zdaje się zawarcie jak najwięcej informacji związanych z misjonarzami i ich działalnością. „Wśród ludu Zambii” jest trudną do strawienia monografią, skierowaną do wąskiego grona odbiorców. Życiorysy misjonarzy, szeregi dat, liczby chrztów i komunii to szczegóły, które w tej książce są materiałem pierwszoplanowym. Brakuje jakiegoś wypełnienia, łączącego suche informacje w treść mogącą zainteresować również czytelników bez koloratki.


Livingstone

(Afryka ogólnie)
Ranking: **
Autor: Bidwell George
Strony: 331
Język: polski
Okładka

Davida Livingstona nie trzeba nikomu przedstawiać. Początkującym afrofascynatom przypomnę, że był on jednym z pierwszych europejskich odkrywców Czarnego Lądu. W okresie od 1840 do 1871 roku przemierzył olbrzymie połacie Afryki na południe od równika, odkrywając między innymi Wodospady Wiktorii i Jezioro Malawi. O jego życiu i dokonaniach można poczytać w kilku książkach, zarówno tych, które wyszły spod pióra samego Livingstona, jak i innych autorów.
George Bidwell napisał swoją wersję biografii słynnego podróżnika w 1958 roku, najprawdopodobniej w Polsce (po II Wojnie Światowej Bidwell ożenił się z Polką i przeprowadził do Polski). Książka nie odkrywa więc nowych faktów o życiu Livingstona, jest raczej przetworzoną kompilacją innych źródeł.
Bidwell proponuje fabularyzowaną wersję biografii, od czternastoletniego chłopca w Szkocji do śmierci na terenie dzisiejszej Zambii. Poza głównym bohaterem nieco bliżej poznajemy również jego żonę Mary oraz oddanego towarzysza podróży - Suzi. Biografia jest moim zdaniem nieudana. David Livingstone został przedstawiony jako nieomylny mędrzec, Mary Livingstone istnieje tylko po to, by bezwiednie wypełniać wolę męża a Suzi to tępy, posłuszny Murzyn. Bohaterami książki Bidwella nie są prawidziwi ludzie a oprawione w XIX wieczne ramki portrety stereotypów - nieustraszonego podróżnika i przykładnej żony. Czytając tą biografię miałem Bidwellowi za złe, że w ten sposób traktuje czytelników. O publikacje w podobnym stylu posądzałbym bardziej propagandzistów z Korei Północnej a nie relatywnie współczesnego nam autora. A szkoda, bo poza tym, pomysł na książkę był dobry.


Sezon maczet

(Rwanda)
Ranking: ***
Autor: Hatzfeld Jean
Strony: 260
Język: polski
Okładka

Specjalizacją Jeana Hatzfelda są książki o Rwandzie (według Wikipedii z dziewięciu napisanych przez tego autora książek cztery są właśnie o tym kraju - poza „Sezonem maczet” są to: „Nagość życia”, „Strategia antylop” i nieprzetłumaczona jeszcze na język polski „Englebert ze wzgórz”). Wszystkie poświęcone są tematowi ludobójstwa w Rwandzie, każda z nich pokazuje problem z innej perspektywy.
„Sezon maczet” to wywiad ze sprawcami zbrodni - Hutu, którzy podnieśli meczety na swoich sąsiadów Tutsi. Hatzfeld rozmawia z dziesięciorgiem oczekujących wyroku osadzonych, którzy zgodzili się opowiedzieć o tym, co wydarzyło się na wzgórzach Rwandy w 1994 roku. Są to zwykli Rwandyjczycy - mieszkańcy wiosek, rolnicy - „szeregowi” zbrodniarze. Czy ich wypowiedzi są szczere, czy też obliczone na zmniejszenie winy i łagodniejszy wyrok, każdy z czytelników musi ocenić sam. Skłaniałbym się jednak do oceny tej książki, jako próby obrony a nie rzetelnego przedstawienia faktów z przeszłości. Jakkolwiek ocenimy tą książkę, trudno nie zauważyć chłodu, jaki z niej emanuje. Spokój, w jaki rozmówcy opowiadają o zabijaniu jest uderzający. Ofiary sprowadzone są do abstrakcyjnych przedmiotów a odpowiedzialność za własne czyny elegancko przesunięta na równie abstrakcyjną świadomość zbiorową. Nie ma tu winnych, jest tylko wykonana praca. Ten chłód i pustka moralna stawiają olbrzymi znak zapytania nad naturą człowieka. W tym miejscu mam też zarzut do autora, który moim zdaniem dodatkowo odczłowieczył tę książkę poprzez oddzielenie tego, co się stało, od człowieka. Książka podzielona jest na rozdziały - o pierwszym morderstwie każdego z rozmówców, o porównywanej do pracy na roli rutynie w zabijaniu i tak dalej - głos każdego z rozmówców jest instrumentem obrazującym wybrane fragmenty ludobójstwa. Sprawiedliwszym spojrzeniem byłoby moim zdaniem przedstawienie każdej postaci z osobna - szatkując ciąg wypowiedzi Hatzfeld częściowo sam oddziela maczetę od reki, która ją trzyma.


^^^
<<< strona 3 z 46 >>>