Yaho de VilleYaho de Ville AfrykaWyprawy AparatZdjęcia ListNewsy KsiążkaKsiążki CDMuzyka PlecakPlecak komarMalaria ForumForum iLinki SamolotTorebki AutorKontakt
Flaga RPA

Republika Południowej Afryki

Więcej o RPA:
News
Książka
CD
Samolot

Informacje praktyczne


Geografia
Pogoda
Wizy i ambasady
Dojazd i samoloty
Zdrowie
Przewodniki, mapy i GPS
Pieniądze
Zagrożenia
Język
Internet i telefon
Komunikacja
Hotele i kempingi
Jedzenie i zakupy


Indeks alfabetyczny: Augrabies Falls Blyde River Canyon Calvinia Drakensberg Hole in the Wall Johannesburg Kapsztad Kgalagadi (Kalahari) Kimberley Kruger (Park Narodowy) Mount Currie Mount Everest Natures Valley Oribi Gorge Polokwane Pretoria Przylądek Igielny Sabie Sani Pass Sentinel Peak Swartberg Tugela Falls Valley of Desolation

Wprowadzenie

Republika Południowej Afryki to kraj w Afryce najdalej położony od Europy, ale kulturowo i komunikacyjnie nam najbliższy. Dobrze rozwinięta infrastruktura turystyczna sprawia, że podróżowanie po RPA jest łatwe a wymagający wygód zaspokoją tu swoje hedonistyczne potrzeby. Z odpowiednim podejściem podróż do Republiki Południowej Afryki to gwarantowana przygoda, choć poszukujący „prawdziwej”, dzikiej Afryki mogą kręcić nosami. Warto dodać, że jest to kraj wyjątkowo zróżnicowany, głównie krajobrazowo i klimatycznie. Turystyczne atrakcje RPA mogą zatrzymać głodnego wrażeń turystę na dłużej.

RPA i Afryka

Informacje pochodzą z stycznia 2017 roku.

Republika Południowej Afryki w skrócie

Geografia

Jak wspomniałem na wstępie, Republika Południowej Afryki, to kraj bardzo zróżnicowany. Wnętrze RPA stanowi centralny, suchy płaskowyż, nieregularnie pofalowany i urozmaicony niewysokimi pasmami wzgórz. Wyższe góry (w Górach Smoczych sięgające ponad 3000 m n.p.m.) rozciągają się łukiem równolegle do wybrzeża oceanów. Najsuchsze i najgorętsze obszary Republiki Południowej Afryki przylegają do granic Namibii i Botswany na północnym-zachodzie, zahaczając o pustynię Kalahari.

Południową Afrykę opływają dwa oceany - Atlantyk i Ocean Indyjski. Układ prądów morskich opływających Afrykę sprawia, że Atlantyk jest zimny jak Bałtyk, podczas gdy plaże nad Oceanem Indyjskim sprzyjają kąpieli.

RPA i Polska

W RPA znajduje się najdalej wysunięty na południe kraniec Afryki - Przylądek Igielny (dla porównania, odpowiedni równoleżnik na północnej półkuli oddalony o taką samą odległość od równika znajduje się na szerokości geograficznej Cypru). Od Przylądka Igielnego do granicy z Zimbabwe jest w linii prostej około 1700 km. Wybrzeże Oceanu Atlantyckiego od Oceanu Indyjskiego, w najszerszym miejscu kraju dzieli dystans około 1600 km.

Republika Południowej Afryki leży w strefie czasowej przesuniętej o godzinę do przodu w stosunku do Polski - południe w Pretorii to dopiero 11:00 w Polsce. Od początku kwietnia do końca października, gdy w Polsce obowiązuje czas letni, nie ma różnicy czasu - w Polsce i RPA jest ten sam.

Wszystkie sąsiadujące kraje stosują ten sam czas, więc podczas przekraczania granic nie trzeba przestawiać zegarków. Szczegółowe informacje o strefach czasowych w Afryce zawarłem na mapie stref czasowych Afryki.

Najdłuższe dni na południu RPA są w grudniu, gdy widno jest od piątej rano do dwudziestej. Najkrócej dzień trwa w czerwcu, gdy dzień zaczyna się po siódmej a kończy o osiemnastej. Na północy różnice w długości dnia są mniejsze.

Pogoda

RPA, Johannesburg - pogoda (wykres)

Klimat Republiki Południowej Afryki jest tak samo zróżnicowany, jak jej ukształtowanie geograficzne. Poza rzeźbą terenu, duży wpływ nań mają oba oceany - zimny Atlantyk opływający RPA od zachodu oraz ciepły Ocean Indyjski na wschodzie.

Północny-zachód Południowej Afryki to domena klimatów suchych - od pustynnego w obszarze Kalahari po stepowy w interiorze Karru. Latem (gdy w Polsce jest zima), temperatury sięgają tutaj 45 stopni a zimy bywają mroźne.

Od Kapsztadu i Gór Przylądkowych pasem wzdłuż wybrzeża Oceanu Indyjskiego, po KwaZulu-Natal, wyżyny wokół Pretorii i Suazi panuje klimat umiarkowany ciepły, przypominający śródziemnomorski. Zimą (gdy w Polsce jest lato) temperatury mogą spaść poniżej zera, zwłaszcza na wyżynach.

Republika Południowej Afryki słynie z intensywnych burz w (w okresie od października do lutego, poza okolicami Kapsztadu, które doświadczają największych opadów od maja do sierpnia).

Wizy i ambasady

Polacy nie potrzebują wiz, by wjechać do Republiki Południowej Afryki. Podczas przekraczania granicy otrzymujemy do paszportu pieczątkę upoważniającą do pobytu przez okres 30 dni. Dotyczy do zarówno lotnisk, jak i wszystkich granic lądowych. Nie jest sprawdzane posiadanie biletu powrotnego.

Pieczątka

Co zrobić, gdy planujemy pobyt dłuższy niż 30 dni, zwłaszcza, że wyjazd z RPA do kraju sąsiedniego jest wliczany do tych 30 dni? W Południowej Aryce, Lesotho, Namibii, Botswanie i Suazi byłem w sumie ponad 40 dni i tylko raz podczas przekraczania granicy ktoś mnie o to zapytał. Urzędnik machnął na to ręką, twierdząc, że jest to sprawdzane tylko na lotniskach przy wylocie i ewentualnie grozi za to kara w postaci zakazu wjazdu do RPA na następne 2 lata. Gdyby była jednak taka potrzeba, wizę można przedłużyć w niektórych z biur Department of Home Affairs.

Wizy państw sąsiednich

Listę z adresami ambasad i konsulatów znajdujących się w Republice Południowej Afryki można znaleźć na stronie DIRCO.

Polska ambasada w Republice Południowej Afryki

Ambasada Polski w RPA znajduje się w Pretorii. Telefon alarmowy: +27 12 430 9621.

Dojazd i samoloty

Poza samolotem i drogą lądową (granice do wszystkich sąsiadów RPA są otwarte) jest jeszcze możliwość dopłynięcia do Republiki Południowej Afryki z Wyspy Świętej Heleny i Wniebowstąpienia. Jeśli ktoś chciałby popłynąć z Kapsztadu na Wyspę Świętej Heleny musi się jednak śpieszyć - od lipca 2018 roku połączenie to zostaje zawieszone na rzecz nowo uruchomionego połączenia lotniczego.

Droga lądowa

Pełną listę przejść granicznych, wraz z godzinami otwarcia, można znaleźć na stronie South African Borders

Samolotem

Przelot

Głównym portem lotniczym Republiki Południowej Afryki jest O.R. Tambo pod Johannesburgiem (kod IATA: JNB). Niektóre linie lotnicze latają również do Cape Town (Kapsztad, CPT), lecz ceny biletów są najczęściej niższe przy przylocie do Johannesburga.

Pozostałe porty lotnicze obsługujące ruch międzynarodowy to King Shaka pod Durbanem (DUR) oraz Kruger Mpumalanga pod Nelspruit (MQP).

Z Polski nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych do RPA. Bilet z przesiadką w dwie strony z Warszawy do Johannesburga kosztuje około 600 euro.

Republika Południowej Afryki jest dobrze skomunikowana z resztą Afryki. Do Johannesburga można przylecieć między innymi z (ceny biletów w jedną stronę, w euro): Addis Abeby (310), Antananarywy (430), Blantyre (170), Dar es Salaam (380), Entebbe (380), Kigali (240), Kinszasy (450), Libreville (370), Luandy (430), Lubumbashi (360), Mauritiusu (250), Nairobi (540), Reunion (560), Seszeli (440) i Wyspy św. Heleny (450).

Ceny biletów lotniczych ulegają ciągłym zmianom. Ponieważ bilet lotniczy stanowi często największy pojedynczy koszt w budżecie wyprawy warto poświęcić czas na znalezienie najkorzystniejszej oferty. Sposób, w jaki szukam tanich biletów lotniczych do Afryki opisałem na stronie Bilety lotnicze.

Zdrowie

Przyjeżdżający do Republiki Południowej Afryki z krajów, na których terenie występuje żółta febra (zasięg występowania żółtej febry), również w przypadku tranzytu dłuższego niż 12 godzin, zobowiązani są posiadać dowód szczepienia przeciwko tej chorobie.

Malaria występuje przez cały rok na nizinnych obszarach prowincji Mpumalanga (w tym na terenie Parku Narodowego Krugera), Limpopo i na północnym-wschodzie KwaZulu-Natal. Ryzyko zachorowania jest najwyższe od października do maja. Więcej o malarii na stronie Malaria w Afryce.

Przewodniki, mapy i GPS

Przewodniki

Republika Południowej Afryki jest opisana w kilku przewodnikach w języku angielskim:

Mapy

RPA - Google Maps

Wybór map RPA jest duży. Podróżującym samochodem polecam mapę Tracks4Africa, zawierającą czasy przejazdów i informacje o jakości dróg.

Zobacz również mapę Republiki Południowej Afryki na Google Maps.

GPS

Dobre mapy do odbiorników GPS dostępne są na urządzenia firmy Garmin, TomTom oraz na tablety:

Zapis całej podróży z urządzenia GPS jest dostępny do pobrania w formacie GPX: rpa.zip (1.63 MB).

Pieniądze

Banknot 20 randów RPA

Oficjalną walutą Republiki Południowej Afryki jest rand, o symbolu międzynarodowym ZAR. Rand dzieli się na sto centów.

Kursy wymiany:

Polskie złotówki są w Republice Południowej Afryki bezwartościowe. W celach porównawczych można założyć, że 100 randów to 25 złotych.

Wymiana pieniędzy może sprawić kłopot, gdyż w RPA nie ma znanych skąd inąd kantorów wymiany. Transakcji dokonuje się w bankach i to nie we wszystkich. Z punktu widzenia polskiej złotówki, najkorzystniej jest wymieniać dolary amerykańskie.

W Republice Południowej Afryki nie brakuje za to bankomatów, które często można znaleźć w centrach handlowych. Limit jednorazowej wypłaty to 2000 randów. Przed wyjazdem warto jednak zadzwonić do banku wydającego kartę, z informacją o zamiarze użycia karty w RPA, gdyż transakcje z tego kraju mogą być blokowane, jako próba oszustwa. Dotyczy to zarówno kart debetowych, jak i kredytowych. Kartą można zapłacić w większości supermarketów, na kempingach, stacjach benzynowych i w parkach narodowych.

Zagrożenia

Głównym zagrożeniem bezpieczeństwa w Republice Południowej Afryki są pospolite przestępstwa i bandytyzm. Przestrzegają przed nimi wszystkie przewodniki, poradniki oraz sami Południowoafrykanie, których spotkamy na miejscu. Nie bez kozery - znam przypadki grabieży w biały dzień, w centrum miasta pośród niereagującego tłumu. Osobiście doświadczyłem tylko próby otwarcia samochodu.

By wizyta w RPA była bezproblemowa, warto przestrzegać kilku podstawowych zasad oraz nie popadać w paranoję. Moim zdaniem najważniejsze to:

Skróty najważniejszych wiadomości z Republiki Południowej Afryki publikuję na stronie Wiadomości z Afryki.

Język

Wśród kilkunastu języków urzędowych RPA jest angielski, który dominuje w mediach i urzędach. W języku angielskim są wszystkie znaki drogowe i inne przydatne turyście informacje.

Język afrykanerski (afrikaans), który wyewoluował z niderlandzkiego, jest językiem potomków Burów i czasami bywa widoczny i słyszany, zwłaszcza na zachodzie kraju. Liczniej reprezentowane są trzy języki rodzime: sotho, zulu i xhosa. Sotho możemy usłyszeć najczęściej w prowincji Free State, zulu na wschodzie w KwaZulu-Natal a xhosa w Eastern Cape.

Internet i telefon

Internet

Wi-Fi jest dostępne w większości hoteli, kempingów oraz restauracji. W niektórych z nich jest to usługa płatna. Na kempingach sygnał Wi-Fi osiągalny jest często tylko w pobliżu recepcji.

Internet mobilny w Republice Południowej Afryki kosztuje około 30 randów za 100 MB, w zależności od wybranego operatora i oferty.

Telefon

Międzynarodowy numer kierunkowy do RPA to +27. W kraju jest czterech operatorów telefonii komórkowej (w kolejności ilości użytkowników, lista nie zawiera operatorów wirtualnych):

Jeśli poszukujemy największego zasięgu LTE, wybór ograniczony jest do dwóch pierwszych: Vodacom i MTN. Lokalna karta SIM kosztuje 5 randów. Zakup wiąże się z rejestracją - odbywa się to w punkcie zakupu i wymaga podania danych z paszportu oraz miejsca zakwaterowania.

Minuta połączenia do Polski z lokalnej karty SIM kosztuje około 4, wysłanie SMS-a 1.70 randów.

Wszyscy polscy operatorzy telefonii mobilnej oferują połączenia roamingowe z Republiki Południowej Afryki. W zależności od operatora minuta połączenia do Polski kosztuje od 7 do 10 złotych, wysłanie SMS-a od 1.50 do 2 złotych. Połączenia przychodzące z Polski kosztują od 4 do 8 złotych, odbieranie SMS-ów jest bezpłatne.

Komunikacja

Infrastruktura komunikacyjna RPA jest świetnie zorganizowana, szczególnie w porównaniu do pozostałej części kontynentu. Kraj jest duży - poza podróżą lądem można również skorzystać z połączeń lotniczych.

Kemping

Hotele i kempingi

RPA oferuje pełne spektrum możliwości noclegu, na każdą kieszeń. Najtańsze są pokoje wieloosobowe w hostelach - za łóżko zapłacimy około 170 randów. Najtańsze pokoje dwuosobowe kosztuję około 500 randów. Niektóre hostele oferują noclegi w rozstawionych na stałe namiotach, co jest nieco tańsze od pokojów wieloosobowych.

Kemping jest popularną wśród lokalnych turystów formą wypoczynku a jakość południowoafrykańskich kempingów jest dużo wyższa niż w Polsce. Stanowiska kempingowe są z reguły przestronne i zapewniające prywatność. Są one często wyposażone w indywidualne przyłącza elektryczne, wody i braai (grill). W czystych łazienkach najczęściej znajdziemy ciepłą wodę a czasami każde stanowisko kempingowe ma swoją własną, prywatną łazienkę. Kempingi są nawet wyposażane w baseny. Doba pobytu na kempingu kosztuje średnio 125 randów.

Dobrym źródłem informacji o hotelach i kempingiem jest strona Tracks4Africa. Poza obszerną bazą i danymi kontaktowymi można na niej znaleźć pozostawione przez gości komentarze.

W sezonie wakacyjnym i świątecznym poradzono nam, by rezerwować noclegi z wyprzedzeniem, gdyż może zabraknąć miejsc. Być może dotyczy to hosteli i hoteli, na kempingach nigdy nie było problemu ze znalezieniem miejsca bez wcześniejszej rezerwacji.

Gniazdka elektryczne w Republice Południowej Afryki są typu brytyjskiego, z dużymi okrągłymi bolcami, o napięciu 230V, 50Hz. Do podłączenia polskiej wtyczki niezbędna jest przejściówka. Nie da się jej wepchnąć na siłę, gdyż rozstaw otworów w gniazdku jest większy od rozstawu bolców we wtyczce.

Jedzenie i zakupy

Carling

Południowoafrykanie to mięsożercy. Szczyt kulinarnej ekspresji osiągnęli w sztuce braai, czyli grillowania.

Nie ma mowy o udanym kempingu bez braai. O braai pisze się książki i wydaje gazety a półki w sklepach uginają się od mięsiwa na braai. Jak mi powiedział pewien zaprawiony w buszu afrykaner: „po całym dniu tyrania należy się dobrze zrobiony stek”. Klasyczny braai to stek albo boerewors (kiełbasa), przyprawione tylko solą i pieprzem.

Stołując się w tanich barach najczęściej spotkamy się z klasycznymi fastfoodami - hamburgerem i kiełbaską z frytkami. W Republice Południowej Afryki znajdziemy większość znanych z innych części świata sieciówek i ich lokalną konkurencję.

Trudno wskazać jakiś typowy miejscowy smakołyk. Jest nim raczej melanż kuchni europejskiej, afrykańskiej i indyjskiej. Pap, czyli główny dodatek do dań o statusie porównywalnym do ziemniaka w Polsce, częściej znajdziemy w tanich barach niż wysokiej klasy restauracjach.

Ciekawym delikatesem, charakterystyczny dla RPA jest biltong, czyli suszone mięso. Biltong występuje w wielu odmianach: od małych strzępków po większe kawałki do przeżuwania, od łagodnego po ostro przyprawiony. Klasyczny biltong zrobiony jest z mięsa wołowego, dostępne są również odmiany z mięsa strusia, kudu i innej dziczyzny.

Jak na tak duży i rozwinięty kraj, wybór piw w RPA jest mały. Być może dlatego, że Południowa Afryka słynie z win, a czerwone wino do steku pasuje lepiej niż piwo.

Niezachwianą pozycję lidera, niemal monopolisty, mają browary należące do South African Breweries. Najpopularniejsze marki to Carling Black, Castle, Lion i Hansa. Na półkach sklepów znajdują również swoje miejsce produkty mikrobrowarów i browarów rzemieślniczych. Nie można zapomnieć o piwie z sorgo (utshwala) - taniego, fermentującego, kwaskowatego napoju sprzedawanego w litrowych kartonach lub większych, plastikowych butelkach. Najpopularniejsza marka utshwali to Chibuku.

Piwo sprzedawane jest w różnej wielkości puszkach i butelkach - najpopularniejsze są najmniejsze o pojemności 330 ml. Piwo i alkohol sprzedawane są tylko w wyznaczonych sklepach lub specjalnie wydzielonych stoiskach supermarketów. W niektórych prowincjach alkohol można kupić w sklepie tylko do godziny 18:00 a w niedziele i święta obowiązuje całkowity zakaz sprzedaży.


Johannesburg

Joburg, jak nazywają to miasto miejscowi, jest największym południowoafrykańskim miastem i stolicą biznesu. Prawie cztero i pół milionowa metropolia nie przytłacza jednak wielkością. Johannesburg złożony jest z połączonych siecią dobrych dróg dzielnic, w których centrum leży Central Business District - tutaj i wokół centralnego dystryktu znajduje się większość interesujących punktów.

Joburg

W Joburgu nie ma zbyt wielu atrakcji, które mogłyby zainteresować turystę. Dobrym miejscem na zorientowanie się w topografii miasta jest położony na 50-tym piętrze Carlton Centre taras widokowy Top of Africa. Bilety, które kupuje się na dole kosztują 15 randów.

Wart uwagi jest również Most Nelsona Mandeli - mniej z powodu architektury, bardziej ze względu na industrialne panoramy bocznicy kolejowej i okolic.

Johannesburg słynie z ożywionego życia kulturalnego. Miłośnicy sztuki współczesnej, muzeów i wystaw z pewnością znajdą tutaj coś dla siebie. W takim przypadku miasto może zatrzymać na dłużej.

Pomimo tego, że na drzwiach banków często widać napis „forex”, większość z nich odmawia wymiany. Obcą walutę na pewno wymienia oddział banku Bidvest na dworcu Park Station.

Mount Everest

Mt. Everest

Etap zapoznawczy z samochodem i ruchem lewostronnym. Samochód odebraliśmy w Bushtrackers. Kilkaset metrów od wypożyczalni znajduje sie supermarket Checkers (czynny od 8:00 do 20:00 przez siedem dni w tygodniu) oraz, również niedaleko, stacja paliw Shell.

Jadąc drogą N3 na południe do Harrismith po drodze są dwie bramki poboru opłat: 44 randy w De Hoek i 62 w Wilge. Około 10 km na północ od Harrismith wyłania się masyw... Mount Everest. Nie jest to duża góra, u jej podnóża roztaczają się posiadłości Mount Everest Game Farm, w których skład wchodzi również kemping (80 randów od osoby). Kemping jest położony w odosobnieniu, nieco na wzgórzu, z rozległymi widokami na okolicę. Stanowiska kempingowe są pozbawione elektryczności i wyposażone w miejsce na braai. Wspólna łazienka bez ciepłej wody. W sklepiku obok recepcji można nabyć podstawowe produkty spożywcze i drewno na braai.

Sentinel Peak

Kilkadziesiąt kilometrów na południe od Harrismith rozciąga się pasmo Gór Smoczych (Drakensberg). Najwyższym szczytem w tej okolicy jest mierzący 3166 m n.p.m. Sentinel Peak. Kręta droga do parkingu, gdzie zaczyna się szlak prowadzący na szczyt tej góry zaczyna się punktem poboru opłat (40 randów od osoby). Droga miejscami jest nierówna i wyboista, co może sprawić nieco kłopotów samochodom osobowym.

Kwiat

Przed wejściem na szlak należy dokonać obowiązkowej rejestracji oraz zapłacić 80 randów od osoby za wstęp do parku. Szlak jest dobrze oznakowany, czasami się rozwidla, by zaraz wrócić do wspólnej drogi. Po drodze jest kilka niezłych widoków na góry i doliny Royal Natal National Park, w tym na ściany tzw. Amfiteatru. W końcowej, najstromszej części, szlak jest trudniejszy i wymaga między innymi użycia linowych drabinek. Nagrodą za trudy wędrówki są widoki z ponad 3000 m n.p.m. oraz próg Wodospadu Tugela (samego wodospadu nie widać, by go obejrzeć w pełnym majestacie, trzeba go podejść od dołu).

Z powodu złej pogody trekking zakończyliśmy przed jego najtrudniejszą częścią. Na pokonanie szlaku od parkingu do punktu widokowego na Amfiteatr i z powrotem trzeba poświęcić około dwóch godzin. Pełne wejście na górę do progu wodospadu i z powrotem trwa co najmniej sześć godzin.

Zatrzymaliśmy się na kempingu Royal Natal Mahai. Był to najbardziej zatłoczony kemping, z jakiego korzystaliśmy podczas całego wyjazdu. Miejsce kempingowe bez elektryczności kosztuje tutaj 110 randów od osoby (poza sezonem, w szczycie sezonu ceny są dwukrotnie wyższe) plus 80 randów za wstęp do parku narodowego. Ceny i rezerwacje można sprawdzić na stronie KZN Wildlife.

Tugela

Tugela

Trekking do punktu widokowego, z którego widać Wodospad Tugela (nazywany również Thukela) warto zacząć wcześnie rano, gdyż po południu chmury mogą zasłonić widoki. Szlak zaczyna się z parkingu, kilka kilometrów za recepcją parku narodowego. Z drogi dojazdowej roztacza się przednia panorama Amfiteatru. Według informacji podanych na tablicach informacyjnych, na trekking trzeba poświęcić pięć godzin. Tymczasem jest to dużo dłuższy szlak - pokonanie go zajęło nam równo siedem godzin. Do przejścia, w obie strony, jest około 16 km. Początkowo ścieżka wiedzie pośród wysokich traw i małych zagajników. Bliżej końca trzeba przeskakiwać po kamieniach potoku. Do pokonania jest również drabinka łańcuchowa i tuż dalej stromy odcinek: kilka metrów pod górę po skałach i metalowych prętach.

Znalezienie punktu, z którego widać wodospad może nie być łatwe, gdyż przy niesprzyjającej pogodzie wodospad może być całkowicie przykryty chmurami a końcowy odcinek szlaku nie jest w żaden sposób oznakowany. Wodospad (właściwie, to trzy pierwsze stopnie z pięciu) widać z odległości około 3 km. Tugela jest drugim najwyższym wodospadem świata i ma wysokość 948 m.

Kemping na terenie Amphitheatre Backpackers oferuje dużo przestrzeni, ale mało cienia. Poza tą niedogodnością jest to bardzo przyjemny kemping, z czystymi łazienkami, basenem, barem, bankomatem i Wi-Fi. Kemping kosztuje 95 randów od osoby.

Wokół Drakensbergu

Drakensberg

Objazd Gór Smoczych rozpoczęliśmy od Cathedral Peak - charakterystycznej góry o wysokości 3005 m n.p.m. Góra położona jest w pobliżu Didima Camp położonego na terenie rezerwatu (wstęp 80 randów od osoby - górę doskonale widać jest z drogi, bez konieczności wjeżdżania na teren rezerwatu).

Następne dwa przystanki w rezerwacie Giants Castle nie były już udane, z powodu nadciągających chmur deszczowych. Podjechaliśmy tylko pod szlabany rezerwatów Injasuti i Giants Castle zadowalając się marnymi widokami. By nasycić oczy, w każdym z tych miejsc o tej porze roku (grudzień) należałoby być z samego rana - od południa wilgotne powietrze zakrywa mgłą odległe plany a kilka godzin później wszystko jest już w chmurach.

Dalsza droga do kempingu Goxhill Trout Lodge wiodła malowniczymi, żwirowymi drogami pośród wzgórz. Kemping przylega do prywatnego gospodarstwa i gdy tam przyjechaliśmy wyglądał na opustoszały - byliśmy jedynymi jego gośćmi. Kemping kosztuje 100 randów od osoby, w tym podłączenie do prądu i wody, ciepła woda w łazience i dostęp do wspólnej kuchni.

Przełęcz Sani

Sani Pass

Przełęcz Sani (Sani Pass) jest najciekawszą z dróg prowadzących z RPA do Lesotho. Większość wjeżdżających na przełęcz nie wjeżdża do samego Lesotho, zadowalając się widokami ze szczytu przełęczy na wysokości 2876 m n.p.m. Posterunek graniczny Lesotho znajduje się tuż za przełęczą, więc bez wizy można pokonać całą przełęcz i wrócić do RPA.

Droga na przełęcz jest początkowo asfaltowa, potem żwirowa a pod koniec kamienista. Jeśli nie ma śniegu (południowoafrykańskim latem byłoby to zjawisko niebywałe), przy ostrożnej jeździe całość można pokonać samochodem osobowym. Strażnicy na posterunku granicznym RPA (czynny od 6:00 do 18:00) na dole przełęczy mogą jednak zabronić wjazdu samochodom z napędem na dwa koła. Pokonanie przełęczy w jedną stronę zajmuje około dwóch godzin. Do roku 2019 cała droga przez przełęcz ma zostać wyasfaltowana.

Po dotarciu na szczyt drogę przegradza szlaban Lesotho. Z prawej strony znajdują się budynki Sani Mountain Lodge, lecz by doń dojechać trzeba mieć wizę Lesotho.

Dalsza część trasy na terenie Lesotho.


Mount Currie

Zebra

Lesotho opuściliśmy przejściem granicznym w Qacha’s Neck (czynne całą dobę). Do najbliższego miasta po stronie RPA - Maluti - prowadzi średniej jakości żwirowa droga. Dalej, do Kokstad jest już dobry asfalt.

Kilka kilometrów na północ od Kokstad znajduje się rezerwat Mount Currie, położony u podnóża niewielkiej górki nad sztucznym jeziorem. Poza spacerami na łonie natury i wędkowaniem nie ma tu zbyt wielu atrakcji, dzięki temu jest tu za to bardzo spokojnie. Wadą tego miejsca jest chłodny wiatr, który rzekomo wieje tu przenikliwie każdego wieczoru. Znajdujący się na terenie rezerwatu kemping kosztuje 70 randów od osoby. Do dyspozycji gości są łazienki z ciepłą wodą i braai. Nie ma wspólnej kuchni.

Oribi Gorge

Kanion Oribi Gorge położony jest około 20 km od wybrzeża Oceanu Indyjskiego, nieopodal miejscowości Port Shepstone, jego głębokość sięga 400 metrów. Wjazd do rezerwatu, który obejmuje swoim zasięgiem kanion, kosztuje 60 randów. Opłatę wnosi się w recepcji przy bocznej drodze zaraz za zjazdem z drogi N2, położonej na południe od kanionu.

The Edge

Droga dnem kanionu przez las jest umiarkowanie atrakcyjna. Po drodze jest kilka punktów piknikowych oraz krótka ścieżka wzdłuż rzeki. Po przejechaniu na drugą stronę kanionu droga w lewo prowadzi do Rezerwatu Lake Eland, w prawo - do głównych punktów widokowych, z których można podziwiać Kanion Oribi.

Lake Eland Game Reserve jest prywatnym rezerwatem (wstęp 30 randów od osoby), oferującym rozrywki, głównie dla rodzin. Będąc w okolicy, poza atrakcjami rezerwatu można skorzystać również z świetnej restauracji oraz sklepu z pamiątkami.

Dojazd do głównych punktów widokowych odbywa się przez Oribi Gorge Hotel. Do większości z nich można dojechać samochodem, za co pobierana jest opłata 40 randów. Centralnym punktem na krawędzi kanionu jest Lehr’s Falls - wysoki na 107 metrów wodospad, obok którego można wykonać rzekomo najwyższy wahadłowy skok na świecie. Skoki, organizowane przez Wild 5 Adventures, kosztują 600 randów.

Dojazd na wybrzeże do Port St. Johns drogą R61 - niezbyt równą żwirówką. Kemping w Amapondo Backpacker Lodge nie umożliwia biwakowania z namiotem na samochodzie, więc musieliśmy szukać innego miejsca. Zatrzymaliśmy się w Bulolo Holiday Camp, którego nie polecam nikomu. Był to najbardziej zaniedbany kemping, z jakiego korzystaliśmy. Poza brudnymi łazienkami bez ciepłej wody całą noc hałasowali pijani sąsiedzi. Był to również jeden z najdroższych kempingów: 250 randów za samochód plus po 50 od osoby.

Hole in the Wall

Hole in the Wall

Dysponując własnym transportem warto wjechać na górę Mt. Thesiger obok Port St. Johns, z której roztacza się niezły widok na ujście rzeki Mzimvubu, słynącej z rekinów „zambezi” (żarłacz tępogłowy). Na szczycie góry znajduje się opuszczony pas startowy, do którego prowadzi asfaltowa droga.

Okrężną drogą przez Mthata dojechaliśmy do Coffe Bay. Około 8 km dalej na południe żwirową drogą wzdłuż wybrzeża znajduje się ciekawa skała w zatoczce - Hole in the Wall. Łatwo ją znaleźć, mimo to dojeżdżając na miejsce miejscowi młodzieńcy oferują pomoc w znalezieniu drogi. Ich koledzy za kilka randów są gotowi popilnować zaparkowanego samochodu.

Na nocleg zatrzymaliśmy się na kempingu w prywatnym rezerwacie Roydon, koło Queenstown. Jest to prawdziwie luksusowy kemping - poza dużymi przestrzeniami każde miejsce kempingowe (300 randów) wyposażone jest w dwuosobowy domek, w którym jest łazienka z ciepłą wodą i mała sypialnia z piętrowym łóżkiem. W okolicach recepcji jest restauracja, basen i zasięg Wi-Fi.

Valley of Desolation

Spandaukop

Opustoszałymi drogami pojechaliśmy na zachód przez półpustynię Karru. Kilka kilometrów od Graaff-Reinet falujące wzgórza rozdziera uskok Valley of Desolation (Dolina Spustoszenia), z wysokimi dolerytowymi klifami i panoramą równiny Karru. Droga przez dolinę znajduje się na terenie Parku Narodowego Camdeboo, do którego wjazd kosztuje 100 randów od osoby (wjazd z drogi R63 na północny-zachód od miasta). Od wjazdu do parku do głównego punktu widokowego jest nieco ponad 7 km. Po drodze jest kilka innych przystanków z widokami na Graaff-Reinet, dolinę i okolice. Przy odrobinie szczęścia można również wypatrzyć kilka antylop.

Po północnej stronie miasta w cichym zagajniku na terenie Camdeboo National Park znajduje się Nqweba Camp Site. Stanowiska kempingowe wyposażone są w braai, gniazdka elektryczne i kosztują 240 randów za dwie osoby. Do dyspozycji gości są czyste łazienki i wspólna kuchnia. Rezerwacji można dokonać na stronie Parku Narodowego Camdeboo.

Nature’s Valley

Eland

Przekroczywszy pasma wzgórz i doliny winnic i sadów dojechaliśmy do wybrzeża zwanego Garden Route. Tutaj, przy drodze N2 na moście na rzece Bloukrans można wykonać najwyższy na świecie skok bungy z mostu (216 metrów). Niestety z powodu świąt Bożego Narodzenia nie miałem szans spróbować, gdyż cały dzień był już wyprzedany. By uniknąć rozczarowania warto zarezerwować skok (990 randów) na stronie Face Adrenalin. Muszę jednak przyznać, że trochę się rozczarowałem, bo choć most jest wysoki na ponad dwieście metrów, to gumowa lina rozciąga się tylko do około połowy tej wysokości - mniej więcej tyle samo, co w przypadku skoku na moście w Victoria Falls nad Zambezi w Zimbabwe.

Kilka kilometrów na zachód od mostu Bloukrans znajduje się Nature’s Valley - zakątek, jak sama nazwa wskazuje, dla miłośników natury. Miejscowość ta położona jest w zatoczce nad piaszczystą plażą i jest otoczona wzgórzami i klifami pośród których miłośnicy pieszych wędrówek znajdą wiele szlaków.

W obrębie Parku Narodowego Garden Route w Nature’s Valley mieści się kemping De Vasselot (290 randów za dwie osoby plus po 96 randów od osoby za wstęp do parku). Miejsca kempingowe są wyposażone tylko w braai i wspólne łazienki z ciepłą wodą. Rezerwacji można dokonać na stronie Parku Narodowego Garden Route.

Swartberg

Skok

Na północ od George rozciąga się równolegle do wybrzeża pasmo Gór Czarnych (Swartberg). Są to suche, niemal jałowe góry ze szczytami sięgającymi ponad 2000 m n.p.m., znane przede wszystkim z ciekawych form geologicznych. By nie wracać tą samą drogą, z południa na północ pojechaliśmy drogą N12 (asfalt) przez Przełęcz Meiringspoort. Po drodze warto się zatrzymać przy Wodospadzie Meiringspoort, do którego prowadzi z parkingu krótka ścieżka. Nie jest to wodospad zbyt okazały, z wąską strugą wody o wysokości 15 metrów; kusi za to naturalnym basenem pośród skał na dole.

Bardziej atrakcyjna jest droga R328, prowadząca przez Przełęcz Swartberg. Jest to droga żwirowa, ale niezbyt trudna i dostępna dla samochodów osobowych z napędem na dwa koła. Po drodze jest kilka miejsc, w których można zatrzymać się na piknik oraz punktów widokowych, w tym na szczycie przełęczy na wysokości 1575 m n.p.m. (Die Top).

Po południowej stronie Gór Czarnych jest kilka możliwości noclegu, w tym na Kruisrivier Guest Farm, gdzie kemping dla dwóch osób kosztuje 300 randów. Kemping jest wyposażony w braai, przyłącze elektryczne, basen oraz wspólne łazienki z ciepłą wodą.

Przylądek Igielny

Ptak

Droga nr R62 na południe, na wybrzeże oceanu przemyka między niewysokimi górami. Pierwsza przełęcz po drodze - Coetzeespoort Pass - kręci się żwirówką pomiędzy czerwonymi górami na wysokość niespełna 500 m n.p.m. Nieco dalej, na zachód od Calitzdorp łagodne serpentyny asfaltu pokonują kolejną przełęcz - Huisrivier Pass, o wysokości 660 m n.p.m. Po zjeździe na drogę R324 do pokonania jest najciekawsza z przełęczy, choć najniższa z trzech - Tradouw Pass - o wysokości 347 m n.p.m. Przy drodze jest kilka parkingów i punktów widokowych.

Dalsza droga na południe wiedzie przez nudne równiny. Najdalej wysunięty na południe przylądek Afryki - Przylądek Igielny, położony jest tuż za miejscowością Agulhas i objęty jest ochroną Parku Narodowego Agulhas. Samochodem można podjechać bardzo blisko, około 200 metrów od przylądka. Najdalej wysunięty punkt Afryki oznaczony jest odpowiednim znakiem. Jest to jednocześnie miejsce, które umownie rozdziela wody Oceanu Indyjskiego od Oceanu Atlantyckiego.

Najbliższe kempingi były zatłoczone, więc cofnęliśmy się do Bredasdorp, gdzie znaleźliśmy spokój na kempingu Suikerbossie Caravan Park (170 randów za dwie osoby). Niestety, kemping jest nieco zaniedbany, ale do zaakceptowania. Stanowiska kempingowe wyposażone w braai i przyłącze elektryczne. Dostęp do bieżącej wody z kranów rozmieszczonych w obrębie kempingu lub w łazience, gdzie jest również ciepła woda.

Kapsztad

Jadąc ze wschodu w kierunku Kapsztadu drogą N2, zanim droga zjedzie na wybrzeże przecina pasmo górskie poprzez przełęcz Sir Lowry’s Pass. Przełęcz w najwyższym punkcie osiąga 920 m n.p.m., położone przy drodze punkty widokowe zapewniają niezłe panoramy zatoki False Bay i miasta Strand. Do Kapsztadu wjechaliśmy drogą R310, która dotyka plaży.

Flagową atrakcją Kapsztadu jest Góra Stołowa (1085 m n.p.m.), na którą można wjechać kolejką linową (150 randów w jedną stronę, 290 tam i z powrotem) bądź wejść na piechotę. Planowaliśmy skorzystać z kolejki, ale kolejka do biletów miała długość około 200 metrów a prognozowany czas oczekiwania wynosił trzy godziny. Bilety można kupić w wyprzedzeniem przez Internet, co upoważnia do wejścia bez kolejki.

Foka

Prawie po sąsiedzku do Góry Stołowej położone jest drugie wzgórze, z którego roztacza się niezły widok na Kapsztad - Signal Hill (350 m n.p.m.). Wzgórze nosi nazwę od sygnałów flagowych i armatnich, jakie nadawano zeń przepływającym obok statkom. Wjazd na górę jest darmowy, na końcu drogi jest parking - również bezpłatny. Na północno-wschodnim stoku Signal Hill, w bezpośrednim sąsiedztwie miasta można odwiedzić baterię armat Noon Gun (bezpłatnie), których wystrzał od 1806 roku wyznacza samo południe (poza niedzielami i świętami).

U podnóża Signal Hill zaczyna się najbardziej kolorowa i najczęściej fotografowana dzielnica Kapsztadu - Bo-Kaap. Stąd można rozpocząć piesze zwiedzanie centrum miasta. Z ciekawszych atrakcji warto wspomnieć o Meczecie Palmowym - rzekomo najstarszym budynkiem w Kapsztadzie, który zachował się w niezmienionej formie od 1788 roku.

Wyjeżdżając z Kapsztadu w stronę Przylądka Dobrej Nadziei warto przejechać się drogą widokową Chapman’s Peak Drive (droga płatna: 45 randów). Po drodze jest kilka świetnych punktów widokowych na skałę Sentinel i zatokę Hout Bay.

Południowy kraniec Półwyspu Przylądkowego, u którego nasady leży Kapsztad, wyznacza Przylądek Dobrej Nadziei (wstęp: 145 randów od osoby). Niestety w szczycie sezonu wjazd na przylądek był zakorkowany a prognozowany czas oczekiwania wynosił dwie godziny. Po drodze można wstąpić do Boulders Penguin Colony (75 randów), choć i tutaj trzeba było się przepychać łokciami, by spojrzeć pingwinowi w oczy. Przylądek i kolonia pingwinów znajdują się na terenie Parku Narodowego Góry Stołowej.

Imhoff Caravan Park ulokowany jest 34 km na południe od Kapsztadu, kilkaset metrów od plaży nad zatoką Hout Bay. Kameralne stanowiska kempingowe wyposażone są w przyłącze elektryczne, braai i wspólne łazienki z ciepłą wodą. Na miejscu jest mikro sklepik z podstawowymi wiktuałami.

Calvinia

Przejazd na północ z Kapsztadu. Najpierw drogą N7, potem w Vanrhynsdorp na wschód drogą R27. Monotonną jazdę pośród pól i stepów urozmaica tylko przełęcz Van Rhyn’s Pass (825 m n.p.m.), 80 km przed Calvinią.

Kemping Klipwerf w Calvinii posiada zaledwie trzy stanowiska kempingowe (200 randów), każde wyposażone w braai oraz indywidualną łazienkę z prysznicem i elektrycznością.

Augrabies Falls

Wodospad

Kolejny długi etap pustych dróg na północ. Ponieważ temperatura powietrza przekraczała 40°C zatrzymaliśmy się, by sprawdzić, czy na rozgrzanym w słońcu kamieniu uda się usmażyć jajko. Niestety nie - nawet nie zaczęło się ścinać.

Główną drogą prowadzącą na północ - R27 - dojechaliśmy nad rzekę Oranje. W jej dolinie krajobraz zdecydowanie zielenieje, dając miejsce winnicom i innym uprawom. Drogą N14 a następnie R359 dojechaliśmy do Parku Narodowego Augrabies Falls (wstęp 192 randy od osoby).

Wodospad Augrabies Falls (56 metrów wysokości) leży bardzo blisko recepcji parku narodowego i niemal po sąsiedzku względem kempingu. Wzdłuż krawędzi kanionu, w którym rzeka Oranje płynie za wodospadem, wytyczono szlak z kładkami prowadzący do kilku punktów widokowych. Wodospad jest oświetlony w nocy od godziny 20:00 do 22:00.

Kemping na terenie parku narodowego przy wodospadzie kosztuje 250 randów (maksymalnie 2 osoby). Stanowiska kempingowe wyposażone są w gniazdka elektryczne i braai. Do dyspozycji gości są dwa baseny, restauracja, sklep, kuchnia oraz oczywiście łazienki. Rezerwacji można dokonać na stronie Parku Narodowego Augrabies Falls.

Kgalagadi (Kalahari)

Gepard

Kotlina Kalahari u zbiegów granic Namibii, Botswany i RPA nie jest sensu stricto pustynią. Jest to bardzo sucha sawanna, spod której przezierają diuny wyjątkowo czerwonego piasku. Transgraniczny Park Narodowy Kgalagadi rozpościera się na terenie Republiki Południowej Afryki i Botswany (328 randów za dzień od osoby).

Główną bramą wjazdową do parku od strony RPA jest Twee Rivieren. Poza recepcją jest tu również stacja paliw i sklep. Choć nie ma zakazu wjazdu samochodami osobowymi, zalecane są samochody terenowe - nie tylko ze względu na większy prześwit, ale również niektóre odcinki piaszczyste lub zalane wodą. Po parku można poruszać się tylko po wyznaczonych drogach. Nie ma konieczności wynajmowania przewodnika - zwierzynę można z powodzeniem znaleźć na własną rękę. Park słynie z drapieżników - przy odrobinie szczęścia można zobaczyć lwa, geparda, lamparta i mniejsze stworzenia. Poza nimi łatwo o bliskie spotkania z antylopami i żyrafami.

Aby wyjechać z RPA do Namibii przejściem w Mata Mata należy dokonać odprawy paszportowej w Twee Rivieren. Jest to jednak możliwe jedynie w przypadku wykupienia co najmniej dwóch noclegów na terenie parku. Podobne przepisy obowiązują w przypadku wjazdu do RPA z Namibii.

Z Twee Rivieren do Mata Mata jest w jedną stronę około 120 km - w sam raz na jednodniową wycieczkę tam i z powrotem.

Kilka kilometrów przed bramą parku narodowego znajduje się Kgalagadi Lodge (kemping 350 randów za maksymalnie 4 osoby). Stanowiska kempingowe wyposażone są w indywidualne domki z łazienką. Na terenie kempingu jest sklepik i basen.

Dalsza część trasy na terenie Namibii i Botswany.


Polokwane

Dojazd z przejścia granicznego z Botswaną w Groblersburg. Kemping na terenie Destiny Inn Lodge - 250 randów za maksymalnie dwie osoby. Miejsca kempingowe położone są na doskonale utrzymanym trawniku, w cieniu drzew. Wspólna łazienka, kuchnia i braai.

Blyde River Canyon

Wodospad

Kanion rzeki Blyde wraz z okolicami są jednym z ciekawszych regionów wschodniej części RPA. Kanion jest uznawany za najbardziej na północ wysuniętą część łańcucha gór Drakensberg. Jego średnia głębokość wynosi 750 metrów, rozciągając się na odcinku około 25 km. Wzdłuż Kanionu wiedzie droga R532, przy której rozmieszczone są punkty widokowe. Większość z nich jest płatna - płaci się za każdy oddzielnie (aktualne ceny można znaleźć na stronie Blyde River Canyon Nature Reserve, strona podaje również ceny żywego inwentarza: za każdy centymetr krokodyla trzeba zapłacić co najmniej 6 randów a cały hipopotam kosztuje 22500 randów).

Jadąc od północy, pierwszym punktem jest Three Rondavels View Point (20 randów od osoby), do którego trzeba dojechać z głównej drogi około 3 km. „Trzy chatki” należą do klasycznych widoków kojarzonych z Republiką Południowej Afryki, jest to zarazem chyba najbardziej spektakularny ze wszystkich widoków na kanion.

Jadąc dalej obowiązkowym przystankiem są wodospady Bourke’s Luck Potholes (50 randów), u zbiegu rzek Blyde i Treur. To, co czyni wodospady wyjątkowymi, to fantazyjnie wypłukane, kolorowe skały w dole kanionu.

Po drugiej stronie drogi, nieco dalej na południe, znajduje się widowiskowa seria wodospadów o geograficznych nazwach: Berlin Falls (80 metrów wysokości, 10 randów) i Lisbon Falls (90 metrów, 5 randów). Do obu wodospadów prowadzą dobre drogi zakończone parkingami.

God’s Window to następny punkt na trasie wzdłuż kanionu (10 randów). Widok nie jest aż tak dramatyczny, jak z Three Rondavels View Point ale za to dużo dalej sięgający na położoną w dole równinę.

Kilka kilometrów na południe od Graskop znajduje się kolejny wodospad, o charakterystycznej nazwie Mac Mac (65 metrów, 5 randów), na którym zakończyliśmy program dnia. Nocleg na jednym z najpiękniej położonych kempingów świata - Panorama Rest Camp (240 randów za dwie osoby). Głównym walorem kempingu jest położony na samej krawędzi kanionu basen. Poza nim, do dyspozycji gości jest braai, pralnia, kuchnia i Wi-Fi. Stanowiska kempingowe wyposażone są w przyłącza elektryczne.

Park Narodowy Krugera

Nosorożec

Sztandarowa przyrodnicza atrakcja RPA - Park Narodowy Krugera (304 randy od osoby za dzień). Do parku wjechaliśmy przez Phabeni Gate, w ramach biletu można jeździć do woli po terenie parku przez cały dzień, po wyznaczonych drogach. Do parku można wjechać również samochodem osobowym, gdyż główne drogi utrzymane są w dobrym stanie. Niektóre boczne drogi mogą wymagać jednak większego prześwitu. Park jest doskonale przygotowany na ruch turystyczny - poza toaletami w wyznaczonych miejscach, jest też kilka miejsc, w których można coś zjeść i wypić.

W styczniu park jest w pełni pory deszczowej, podczas której gęsta wegetacja może utrudnić obserwację zwierząt. Ponadto, o tej porze roku nie są one zmuszone do korzystania ze stałych źródeł wody, przy których o innej porze roku gromadzą się stanowiąc łatwy cel obiektywu aparatu. Przez pierwsze kilka godzin nie udało się nam wypatrzyć prawie nic, poza kilkoma impalami. Dopiero ostatnie dwie godziny przyniosły efekty w postaci drzemiących lwów oraz stada nosorożców przy samej drodze.

Kierując się w stronę Suazi zatrzymaliśmy się w Barberton. Barberton Caravan Park (240 randów za dwie osoby) to nieco zapuszczony, opustoszały kemping. Do dyspozycji jest wspólny braai i łazienka oraz przyłącza elektryczne, z których tylko niektóre są sprawne.

Dalsza część trasy na terenie Suazi.


Sabie

Wodospad

Dojazd z przejścia granicznego z Suazi w Mananga. Nocleg na kempingu Sabie River Camp (130 randów od osoby). Stanowiska kempingowe wyposażone są w braai i przyłącza elektryczne. Wspólna kuchnia, łazienki i Wi-Fi.

W Sabie, „pod mostem” znajduje się wodospad o takiej samej nazwie - Sabie Falls (wysokość: 73 m, za darmo). Oficjalny punkt widokowy znajduje się bezpośrednio pod mostem - dostęp z parkingu po lewej stronie zaraz za mostem jadąc od strony miasta. Równie dobrze widać wodospad bezpośrednio z mostu.

Na zachód od Sabie, pośród malowniczych wzgórz można znaleźć kolejne wodospady. Bridal Veil Falls (wysokość: 146 m, 5 randów) znajdują się najbliżej miasta. Z parkingu do podnóża wodospadu trzeba przejść kilkaset metrów ścieżką. Nieco dalej Lone Creek Falls (5 randów) spada z wysokości 70 m, pomiędzy bujnymi w roślinność ścianami wąwozu. Trzeci wodospad - Horse Shoe Falls (5 randów) - jest najniższy i najmniej interesujący.

Nocleg w Kungwini 4x4 Camping (300 randów za samochód plus po 100 od osoby). Kemping nie jest wart swej ceny - poza nieogrodzonym miejscem pośród drzew, wspólną łazienką i miejscem na braai, nie oferuje wiele więcej. Kilometr od kempingu funkcjonuje czynna również w nocy kopalnia odkrywkowa. Nie polecam.

Pretoria

Stolica Republiki Południowej Afryki sprawia wrażenie bardziej poukładanego i spokojnego miasta w porównaniu z Johannesburgiem. Pretoria nie oferuje zbyt wielu atrakcji, może być za to przyjemnym miastem tranzytowym. Sercem miasta jest Church Square, około kilometr na północ od dworca kolejowego i autobusowego.

Wolny czas można spędzić na przykład w ogrodzie botanicznym (33 randy) albo ZOO (110 randów), choć obie atrakcje mogą wypadać blado i nie na miejscu w porównaniu z naturalną florą i fauną w parkach narodowych.

Na obu dworcach - kolejowym i autobusowym - nie ma przechowalni bagażu.

Pretoria

Kimberley

Był tylko jeden powód, dla którego przyjechałem do Kimberley, za to duży - The Big Hole - odkrywkowa kopalnia diamentów, uzurpująca tytuł największej dziury w ziemi wykonanej ręką człowieka. Kopalnia od 1914 roku jest nieczynna, w jej miejscu funkcjonuje muzeum (110 randów, 10 za samo wejście na platformę) wraz z platformą widokową na samej krawędzi wielkiej dziury. Kopalnia czynna jest od 8:00 do 17:00. W cenie biletu za 110 randów jest przewodnik, który oprowadza po muzeum o każdej pełnej godzinie. Tylko razem z przewodnikiem można wejść do skarbca oraz „zjechać” na dół kopalni (w cudzysłowie, gdyż to sztuczna atrakcja, symulująca zjazd na dół). Na platformę widokową można wejść w każdej chwili, bez przewodnika.

Będąc w Kimberley warto również rzucić okiem na siedzibę największego specjalisty od diamentów - De Beers i ciekawy budynek sortowni tego drogocennego minerału.

Kimberley
<<< Informacje wstępne
Wkrótce ciąg dalszy: Lesotho